poniedziałek, 12 stycznia 2009

Strategiczne cele Polski

Ciekawy komentarz do sprawy gazowej, jako kontrolowanego kryzysu mającego dostarczyć dane wywiadowcze, znalazłem na blogu hrabiego Pim de Pim. Atak na Gruzję też był takim testem. (moja próba interpretacji tutaj) Test nie tylko został przez UE oblany, ale jasno pokazał Rosji, że ta jest w zasadzie bezkarna. Że UE jest sklinczowana swoją demokratyczną ideologią, że UE nie wyciąga żadnej nauki z historii i w imię szczytnych ideałów rezygnuje z jakichkolwiek działań. Pisał o tym w swoim komentarzu także Jan Rokita. Nie wróży to przyszłości dobrze. Trzeba być naprawdę ślepym albo agenturalnie zindoktrynowanym, by nie dostrzegać kierunku w jakim zmierza Rosja. Nie jest to kierunek rozwoju gospodarczego. Jest to kierunek konfliktu, który dostarczy niezbędnej energii integrującej rosyjskie społeczeństwo w sytuacji gospodarczej zapaści.

Wszystkie mocarstwa w sytuacji kryzysowej uciekały w konflikt. Jeśli dostrzegają to zwykli ludzie, muszą doskonale sobie z tego zdawać sprawę specjalistyczni analitycy. Czym można wytłumaczyć całą piramidę decyzyjnych zaniechań i uchybień? Wiadomo, że gry interesów są zbyt głębokie, by o nich mówić czy pisać w internetowym komentarzu. Niemniej należy pomyśleć nad niezależnym od układu politycznego ośrodkiem studiów strategicznych, który miałby zadanie opracowywać te strategiczne cele Polski w dłuższej perspektywie. Kolejne rządy mogłyby być zobowiązane te główne cele realizować. Jeśli jakieś działanie znalazłoby się na liście, wtedy kolejny rząd nie miałby prawa, bez naprawdę poważnych powodów, zerwać z dokonaniami poprzedników. Może to pozwoliłoby zapobiec takim przypadkom, jak arbitralne zerwanie rozmów z Norwegami przez Leszka Millera.

Taki ośrodek musiałby być powoływany w sposób zapobiegający jego upolitycznieniu. Coś na kształt trybunału konstytucyjnego. Oczywiście zawsze będzie niebezpieczeństwo i zakusy na obsadzenie w nim "swoich" ludzi, zawsze będą polityczne próby zdezawuowania jego ustaleń. Warto jednak pomyśleć o powołaniu instytucji EKSPERCKIEJ, która abstrahując od bieżącej sytuacji międzypartyjnej, będzie potrafiła rzetelnie przeanalizować międzynarodową sytuacje Polski i wyznaczyć określone cele, które należy osiągnąć. Tak wyznaczone kierunki mogłyby być akceptowane przez Parlament i obowiązywałyby kolejne ekipy. Nie trzeba chyba dodawać, że poziom ogólności tych ekspertyz musi być dość wysoki, szczegóły zostawiając rząd do opracowania kolejnym rządom, które będą przecież pracować w zmieniających się warunkach. Niemniej elementem kampanii wyborczej mogłoby się stać nie populistyczne obietnice, a konkretne sposoby realizacji ogólnych strategicznych celów.

Opisany pomysł nie jest efektem długich przemyśleń, a raczej spontaniczną refleksją. Ciekaw jestem jednak jak widzicie możliwości stworzenia takiej eksperckiej instytucji?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )