czwartek, 16 kwietnia 2009

Przykład do naśladowania

Dorn wygrał z Kaczyńskim proces, Platforma się cieszy, Niesiołowski wprost stwierdza, że przegrana Kaczyńskiego w każdej sprawie to dla niego dobra wiadomość. Inni denerwują się na Dorna, że podkopuje autorytet prezesa w tych trudnych dla PiS-u czasach. A ja zamiast niesmaku albo wiwatów odczuwam radość z zupełnie innego powodu. Oto bowiem wewnątrz PiS-u, tej antydemokratycznej rzekomo partii spory na temat faktów rozstrzyga sąd. Autorytet prezesa nie jest żadna przeszkodą, by podważać to, co on kiedyś tam powiedział. Co więcej, pokrzywdzony nie macha ręką tylko po licznych próbach normalnego załatwienia sprawy idzie do sądu.

Na miejscu Platformerów troszkę bym się zastanowił przed wykorzystywaniem tego przypadku do kolejnych ataków. Widzimy bowiem, że jednak można, że jeśli ktoś napada na autorytet to zamiast rozpętywania kampanii niemerytorycznych oszczerstw można po prostu iść do sądu, który stwierdzi jak jest prawda. Dlaczego nie skorzystał z tej drogi Prezydent Wałęsa, tylko zamiast tego obrzuca mięsem żółtodziobatych młokosów, których on ma w głębokim poważaniu, bo… co? Bo jest starszy? Bo kiedyś był prezydentem? Bo spał na styropianie? To go upoważnia do serwowania nam wszystkim chamstwa i wulgarności? Zamiast udowodnić za pomocą sądu, że został bezpodstawnie oblany pomyjami, Wałęsa zaserwował nam kolejny dowód na to, że orwellowska świnia zawsze w człowieku zwycięży.

Biedny Wałęsa miota się bezradnie jak ryba w sieci wchodząc na powrót pod skrzydła gazetowyborczej kwoki, która jeszcze gorzej niż on teraz, mieszała go z błotem, gdy był prezydentem. Nie darzę ani Dorna ani Kaczyńskiego wielką estymą, ale chciałbym, by to takie właśnie były zakończenia absurdalnych pomówień i oskarżeń, zamiast serwowanej nam przez polityczno-dziennikarską spółkę sieczki prosto z chlewa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )