poniedziałek, 27 lipca 2009

Cejrowski jako papierek lakmusowy

Kilka dni temu spotkałem się z grupą znajomych w celu posłuchania opowieści o ostatnio przeczytanych książkach. Ktoś najpierw o książce opowiada, czyta kilka fragmentów, a następnie wybucha dyskusja niekoniecznie na temat tej książki. Na ostatnim takim spotkaniu poruszyła mnie „dyskusja” o książkach Cejrowskiego. Uznałem, że warto zebrać kilka rzeczy natury ogólnej, którymi chciałbym się tu podzielić.

Dyskusja.

To ciekawe, że niemal po każdym zdaniu prelegenta podnosiła się wrzawa głosów skandujących w wiecowym stylu hasła w rodzaju „to faszysta!”, „to oszołom!” itp. Nie jestem pewien, w jaki sposób wyrażanie swojego oburzenia co do osoby autora, może nam pomóc w zrozumieniu zarówno jego książek, jak i kontrowersyjnych poglądów. Rozumiem, że promowany przez wszystkie media pewien rodzaj postawy wobec dyskutanta, który to rodzaj nazywany jest krzywdząco „polską skłonnością do swarliwości i zadymy”, wrósł nam w skórę do tego stopnia, że nie potrafimy się opanować, gdy ktoś chce nam opowiedzieć o, co może być zaskakujące, innej stronie medalu, człowieka, zjawiska.

Uważam, że aby krytykować jakieś zjawisko, trzeba je najpierw poznać, a przynajmniej z uwagą wysłuchać osobę, z którą ma sie zamiar polemizować.Owszem, nie wszystko można poznać. Czarnych dziur nikt nigdy nie widział, a zdecydowana większość z nas wierzy w ich istnienie. Jednak opieranie się na jednostronnych opiniach nie uprawnia, w moim odczuciu, do formułowania kategorycznych sądów. Jeślibyśmy zaczęli krytykować czarne dziury, byłoby to zabawną dyskusją jakich wiele jest „u cioci na imieninach”, ale czy można by to nazwać dyskusją poszerzającą horyzonty?

Można się z kimś nie zgadzać, można nie przyjmować czyichś argumentów, ale to prawo jest uzależnione od wysłuchania tychże argumentów. Cortez nie dał szansy ani Indianom, ani swoim żołnierzom na wymianę poglądów. On WIEDZIAŁ.

Cejrowski jako szołmen.

Książki Cejrowskiego nie aspirują do książek naukowych. Nie aspirują także do reportażowej prawdy, która ściśle trzyma się faktów. (Swoją drogą żaden reportaż nie trzyma się faktów, bo często dla dobra opisywanych postaci, zmienia się im nazwiska, czasem nieco szczegóły okoliczności. Czy reportaż przestaje przez to być prawdziwy?) Książki Cejrowskiego, jak jasno pisze sam autor, mają być przede wszystkim ciekawą, lekką, zabawną i wciągającą opowieścią. W indiańskich opowieściach, w relacjach z myśliwskiej wyprawy, nie ma znaczenia czy opowiadane zdarzenia wyglądały rzeczywiście tak, jak opisuje to myśliwy. Ważne jest, by było to ciekawe i wciągające. Indianie w dżungli nie mają telewizora i snucie opowieści jest ich jedyna rozrywką. Czy idąc do kina na Gwiezdne Wojny oczekujemy filozoficznej rozprawy? Czy raczej dobrych efektów specjalnych? Indiański opowiadacz, który w trzech słowach opisze „poszedłem, upolowałem, przyniosłem” nie zdobędzie sławy Cezara. Wręcz przeciwnie. Książki Cejrowskiego to przede wszystkim taka właśnie indiańska w wyżej zarysowanym sensie relacja z wycieczki. „Ale było fajnie”. Koniec.

Czy Cejrowski osiągnął swój cel? Czy lektura jest wciągająca i zabawna? Moim zdaniem tak. Czyta się to jednym tchem, śmieje do rozpuku, często nie można się doczekać następnej strony. Czy mogą te teksty być źródłem do pracy magisterskiej? Absolutnie nie! Czy jest to dzieło literackie, które wnosi jakiekolwiek artystyczne wartości? Także nie! To jest „literatura” rozrywkowa. I jako taka odnosi pełny sukces. To oczywiście jest temat do dyskusji, do rozmowy, o ile jednak ta ma szansę się w ogóle odbyć. Często niestety zamiast rozmowy mamy festiwal sztandarowych medialnych haseł, jakimi obrzuca się każdego, kto wymienia magiczne zaklęcie: Cejrowski.

Jeszcze jedno, tak na marginesie: Cejrowski jako szołmen. Czy działalność Jurka Owsiaka jest dyskredytowana jego szołmeństwem? Czy ktoś przejmuje się homoseksualizmem i narkomanią Freddiego Mercurego wobec jego genialnego szołmeństwa? Czy ktokolwiek podnosił ten zarzut wobec JPII i czy miałby on jakiekolwiek znaczenie? Nie rozumiem dlaczego głównym zrzutem wobec Cejrowskiego jest jego szołmeństwo.

Poglądy polityczne i wolność słowa.

Wydaje mi się że Polacy przez ponad 40 lat walczyli z komuną o wolność po to, by móc swobodnie głosić wszelkie poglądy. (Muszę znowu tutaj zrobić oczywiste zastrzeżenie, że wolność jednostki ograniczona jest wolnością innej jednostki. Z tego wynika, że zabronione jest głoszenie poglądów nawołujących do nienawiści, przemocy itd. itp.) Okazuje się jednak, że w naszej wolnej Polsce szanujemy tą wolność bardzo i dlatego Michnik może całować się z Kiszczakiem obwołując go człowiekiem honoru, Jaruzelskiemu powinniśmy wybaczyć zamach stanu, natomiast dla takich zbrodniarzy jak Cejrowski nie ma tutaj miejsca! Ten ultrakatol, domagający się prawa do wyrażania oburzenia na zachowania, które mu się nie podobają, jest zagrożeniem dla polskiej demokracji. Nie wydał on co prawda nigdy żadnego rozkazu do zabijania. Nigdy nie słyszałem, aby nawoływał do gazowania pedałów, czy sterylizacji zboczeńców. Nie przypominam sobie, aby ktoś go sfotografował z gestem rzymskiego pozdrowienia (proszę o sprostowanie, jeśli moja wiedza jest niepełna). Jednak Farfał może być p.o. Prezesa telewizji, a Cejrowski jest faszystą.

Nie rozumiem takiego podejścia do rzeczywistości. Nie zgadzam się na takie wybiórcze traktowanie argumentów. Nie przekonują mnie opinie i oceny bazujące na fałszywych przesłankach.

Cejrowski nie jest zagrożeniem dla demokracji. Cejrowski jest papierkiem lakmusowym tej demokracji. Bardzo bym nie chciał, żeby popierany przez Cejrowskiego Marek Jurek miał jakikolwiek wpływ na polskie prawo i kształt Polski jako kraju. Nie zgadzam się z jego konkluzjami i jego poglądami. Być może miałbym nawet wrażenie ogromnego ograniczenia wolności, gdyby ludzie o poglądach Marka Jurka i Cejrowskiego mogli decydować o kształcie tego kraju. Z drugiej strony jednak marzy mi się , aby polscy liberałowie mieli w sobie tyle wierności swoim przekonaniom co Marek Jurek. Marzy mi się także, bym mógł swobodnie przeczytać w prasie polemikę Marka Jurka z Adamem Michnikiem i aby ta polemika była merytoryczna. Poglądy obu tych osób są mi dalekie jak najdalsza gwiazda, ale uważam, że wysłuchanie rzeczowej i spokojnej dyskusji między przeciwnikami może wzbogacić i uzupełnić mój ogląd świata. Sytuacja, w której samo wymienienie nazwiska Cejrowskiego wywołuje rwetest obelg i świętego oburzenia zadaje mojej liberalnej i demokratycznej duszy prawdziwą katorgę i cierpienie. Demokracja nie polega bowiem na chóralnym powtarzaniu obowiązujących opinii. Demokracja polega na konsensusie, będącym efektem dyskusji między najróżniejszymi poglądami.

Na zakończenie podaję linki do spotów reklamowych Cejrowskiego popierającego Marka Jurka w ostatnich wyborach. Jeszcze raz zaznaczę, że nie podzielam poglądów tego pana, niemniej nie podzielam także świętego oburzenia, jakie wywołuje samo pojawienie się jego nazwiska. Także dla osób, które są w stanie pokonać właściwy fanatykom odruch wymiotny na sam widok adwersarza i chcą poznać poglądy Cejrowskiego z ust samego Cejrowskiego, a nie przetworzone przez uprzedzenia dziennikarzy, załączam:

01 - pomagam Markowi Jurkowi
02 - moim Rysiem byłby Marek Jurek
03 - jedyny gość warty poparcia to MJ
04 - "wolna" telewizja
05 - ul. JP 2
06 - jest Polakiem
07 - koszulka
08 - honoraria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )