piątek, 23 kwietnia 2010

Bat na dziennikarskich partaczy

Zakusy Platformy na IPN są rzeczą wiadomą, ale że robienie idiotów z czytelników kwitnie w najlepsze - pokazuje kolejny artykuł GW-Tok.fm. Czytamy w nim m.in.:

List Śniadka to nie jedyny przypadek nacisku na Komorowskiego ws. ustawy, której sprzeciwiło się PiS. We wtorek skierowania jej do TK zażądał od marszałka także prezydencki minister Andrzej Duda.
By ubiec marszałka (który ustawę najpewniej podpisze) i samodzielnie wybrać prezesa Kolegium IPN już zapowiedziało konkurs, który jednak najpewniej nie zostanie rozstrzygnięty - termin składania zgłoszeń mija w maju, a termin na podjęcie przez Komorowskiego decyzji w sprawie nowelizacji upływa 30 kwietnia.

Zasadność rozpisania konkursu i wyższość tego rozwiązania nad innymi wykazał już Krzysztof Leski w swojej notce, nie będę zatem się rozpisywał.

Zastanawiam się tylko, co trzeba zrobić, by takie oczywiste manipulacje przestały mieć miejsce w czymś co nazwać można podobno dziennikarstwem? Rada Etyki Mediów jest ciałem fikcyjnym (co pokazała sprawa Kataryny). Czy jest jakiś sposób na pokazanie Redakcjom, że czytelnicy dostrzegają propagandę? Czy są jakieś przepisy prawa, które pozwalają zaskarżyć dziennikarza, który w informacyjnym tekście nie oddziela w wyraźny sposób komentarza od treści informacji? Przecież to jest złamanie podstawowej dziennikarskiej zasady obiektywizmu. Naprawdę nie ma żadnej instancji, do której można sie zwrócić ze skargą na nierzetelnego fachowca? Może w takim razie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - w końcu taki artykuł to jak przeterminowany jogurt w supermarkecie!

(Uprzedajac komentarze - wiem, że ci użyteczni idioci wykonuja tylko to, co im zadano - nie uważam jednak by to cokolwiek i kogokolwiek tłumaczyło)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )