czwartek, 19 sierpnia 2010

Chłopiec spod Barbakanu - polemika

To będzie emocjonalna notka napisana pod wpływem chwili. Pod wpływem przykrej notki Lubicza z refleksjami o Pomniku Małego Powstańca. Niestety jest ona przykładem tego, do czego doprowadza zrównywanie wszystkiego ze wszystkim i porównywanie nieporównywalnego.

1) Jest jakimś potwornym naduzyciem zrównywanie narkotyzowanych afrykańskich dzieci z karabinami w rękach z warszawskimi dziećmi, którym konkretni niemcy (specjalnie piszę z małej litery, by odróżnic ich od Niemców, którzy nie zatracili swojego człowieczeństwa) bestialsko zamordowali rodziców, wujków ciotki. Tragizm sytuacji polskich sierot i polskich rodzin, spośród których nie ma chyba żadnej, która nie straciła kogoś w wojnie jest przyrównywany do wysyłania na rzeź dziecięcych terrorystów obwieszonych granatami. Ublizajacego charakteru takich porownań nie chcę tłumaczyć, bo cisną mi się na usta jedynie sformułowania niecenzuralne.

2) Odmawianie warszawskim dzieciom podmiotowości, twierdząc że byli nieswiadomymi narzedziami w rękach rodziców także ubliża zarówno tym dzieciom jak i ich rodzicom. To ostateczność i determinacja woli popychała ich do udziału w tym horrorze, a nie bezduszność dorosłych. Nie znam szczerze mówiąc relacji, w których zapłakane dziecko było zmuszane do biegania z pocztą na drugą stronę ulicy. Nie znam relacji odurzania dzieci, by wykonały samobójcze rozkazy fanatycznych dorosłych. Znam natomiast wiele relacji dzieci, które za wszelka cenę chciały pomóc swoim bliskim w tej beznadziejnej i tragicznej sytuacji.

3) Nie tylko dzieci sa ofiarami. Ofiarami są wszyscy: dzieci, kobiety, mężczyźni, dorośli i emeryci. Wszyscy. Wszyscy ówcześni Warszawiacy są ofiarami nie wojny, na którą wysłali ich bezduszni i cyniczni politycy, ale wojny, która toczyła się o fizyczne przetrwanie fizycznych konkretnych osób. Oni brali udział w powstaniu równie beznadziejnym jak powstanie w Gettcie Warszawskim. Tylko, ze odwagi i determinacji warszawskich Zydów nikt nawet nie próbuje dezawuować, podczas gdy duzy odsetek Polaków wiesza psy na bestialstwie AK-owskiego dowództwa, które zgotowało warszawiakom hekatombę. Jak widać komunistyczna propaganda, niczym to biblijne ziarno, ciągle wydaje owoce sukinsyństwa.

4) Pod Głogowem 1000 lat wcześniej obrońcy strzelali do własnych dzieci przywiązanych do maszyn oblężniczych. Można się spierać czy było to bestialstwo czy bohaterstwo, czy obrońcy mieli po prostu świadomość, że jeśli nie odeprą szturmu to i tak wszyscy zostaną wyrżnięci do nogi, zatem strzelając do własnych dzieci bronili samych siebie i własnego życia. Czy to coś zmienia? Czy te dzieci przywiązane do machin są ofiarami li tylko tej sytuacji? Czy tez ofiarami są spustoszeni wewnętrznie obrońcy, a także wyzuci z resztek człowieczeństwa atakujący? Czy to wystarczy aby robić tak uwłaczające porównania?

Nie relatywizujmy wartości, bo stawianie znaku równości między ofiarą i oprawcą nigdy nie przynosi nic dobrego. W systemie prawnym Kara pełni nie tylko funkcje zadośćuczynienia. Kara pełni nie tylko funkcje odstraszania. Wyrok i nieuchronność kary pełni także rolę porządkującą świat, normy i wartości obowiazujące w społeczeństwie. To co robi się takimi wpisami to nie demaskacja hipokryzji, ale fałsz i obłuda w czystej formie, to destrukcja podstawowej dla porządku społecznego granicy miedzy dobrem i złem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )