poniedziałek, 20 września 2010

Nie zniszczycie mitu Wałęsy

Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że film o Wałęsie „wyciekł” z TVN w celach promocyjnych. Nie wiem czy byłby on tak komentowany, gdyby nie okoliczności w jakich został on upubliczniony. Nie pokazuje on bowiem żadnych nowych rewelacji, które wcześniej nie byłyby znane. Jednak porządkuje wiedzę o pewnych faktach i przekazuje ją metodą niewątpliwie oszczędzającą czas, którego mogłoby zabraknąć na lekturę.

Po jego obejrzeniu nie miałem mieszanych uczuć. Mam swoje zdanie na temat Wałęsy i raczej trudno będzie mi je zmienić. Daleki jestem od idealizowania tej postaci, ale równie daleki jestem od jej dezawuowania. Człowiek jest bowiem tylko człowiekiem i nawet święci mieli swoje ciemne epizody, które pozwalały im stać się bardziej ludźmi. Nie wierzę w ludzi bez wad i to przeświadczenie jest chyba mocno zakorzenione w wielu różnych światopoglądach – „Kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie”...

Przyznaję, że napisanie tej notki wstrzymała lektura wpisu Kota z Cheshire, który stając rzekomo w obronie Bolka, tak naprawdę dokonuje jednoznacznego jego potępienia. Kot przyznaje, że Wałęsa był tylko bezwolnym i nieświadomym pionkiem w rękach potężnych mocodawców, ale stawia zarzut, że fakt bycia pionkiem nie może być tak długo negowany przez Wałęsę, bo udawanie, że się tego nie dostrzega świadczyć może jedynie o świadomej współpracy w podtrzymywaniu tego mitu. Przepraszam, ale nie wierzę nie tylko w ludzi bez wad, ale nie wierzę także w konieczność świadomości wszystkich uwarunkowań dotyczących własnej osoby. Fakt, że działają pewne mechanizmy, że operacyjne sposoby bezpieki są doprowadzone niemal do doskonałości nie znaczy jeszcze, że rozpracowywani figuranci oraz współpracujący agenci zdają sobie z tych mechanizmów i uwarunkowań sprawę. Co więcej, nawet gdy pokażesz delikwentowi te mechanizmy, to będzie utrzymywał on, że ok., może tak to działa ale nie na niego. Podobnie jak z reklamami – rzadko kto przyzna się przed samym sobą że jakakolwiek jego konsumencka decyzja powodowana jest reklamą. O co mi chodzi pokazuje także stary dowcip o rozmowie więźniów: - Za co siedzisz? - Za kurę. – Z kurę? – Tak, kura wygrzebała w ogródku teściową. Bezpieka kontroluje nas także dzisiaj. Tak to prawda. Ale mnie? Mnie nigdy! Ja działam samodzielnie. ;-)

Wałęsa to nasz eksportowy produkt. Produkt Sierpnia ’80, który został kupiony przez komitet noblowski. Zupełnie nieistotne są przy tym różne inne poboczne elementy. Przypominam ciągle Zniewolony umysł, który pokazuje mechanizmy, jakim ulegali naprawdę inteligentni ludzie. Ulegają im również dzisiaj wypowiadając się na temat „demonów polskiego patriotyzmu”, czy „zaczadzenia pisem”. Dlaczego oczekujemy od Wałęsy, że będzie jakimś moralnym herosem, skoro to zwykły prosty chłopak z podwórka? Być może na początku, gdy zaczynał donosić na kolegów w wojsku, robił to ze strachu, być może z głupoty. Być może, gdy donosił w latach 70-tych na kolegów z pracy, robił to zmuszony „metodami operacyjnymi”. Być może i w wojsku i w stoczni robił to z własnej inicjatywy. Jednak z biegiem czasu twardniał i niekoniecznie szedł w kierunku, w jakim poszedł Maleszka i setki innych jemu podobnych „dobrych przyjaciół rodziny”, którzy na etacie UB trenowali amatorską psychoanalizę. W filmie Przesłuchanie Bugajskiego główna bohaterka też twardnieje z biegiem czasu i z głupiej idiotki zamienia się w twardą zmaltretowaną, ale dumną realistkę. Wałęsa ani nie miał tak drastycznych przejść, ani nie był tak niezłomny, ale oglądając film o Bolku dziwnie przypomniał mi się ten właśnie obraz.

Wałęsa w swoim odczuciu grał z UB. Być może dzięki temu czuł się bezkarny i stąd jego odwaga. Być może to był w całości produkt UB-ecji, który miał za zadanie skanalizowanie tego protestu, który wyrósł w Sierpniu ’80. Nawet jeśli tak było, to nie wierze w to, że Wałęsa świadomie pracował na rzecz takiego kierunku wyznaczonego przez bezpiekę. On cały czas aż do dzisiaj ma poczucie, że jest sprawcą tego wszystkiego, co się działo i że jego słowo i jego diagnoza najtrafniej ze wszystkich analityków opisuje rzeczywistość. Tak, Wałęsa współpracował; tak, być może robił to znacznie dłużej niż do 1976 roku. Jednak dokumenty pokazują nie tylko jego współpracę, ale pokazują także, że był to współpracownik nadzwyczaj krnąbrny i samodzielny. Dlatego jego przydatność operacyjna pozostawała cały czas w sferze możliwości.

Wałęsa został przedstawiony w filmie jako człowiek z krwi i kości, sprytny polski cwaniaczek, któremu się wydawało, że ma kontrole nad swoim życiem. Czy nie jest to dość naturalne? Wałęsa grał z systemem znaczonymi kartami. Jednak i tak System musiał się sporo napracować, by zmusić Wałęsę do takich ruchów jakie były potrzebne. Proste i prymitywne metody i zagrywki nie wchodziły w grę. Podczas internowania w Stanie Wojennym, Wałęsa rozeźlony na swojego partnera w tej grze nie poszedł na żadną współpracę, pomimo szantażu wzmocnionego ruchami z fałszywkami. Jak samodzielny był to gracz może świadczyć chaotyczność ruchów wściekłego Wałęsy podczas jego prezydentury, gdy jego współpracownicy zamierzali go olać i z całkowicie jawnym pobłażaniem i lekceważeniem chcieli nim sterować. Wałęsa pokazał im wszystkim gest Kozakiewicza i poszedł na wojnę zarówno z Michnikami jak i z Kaczyńskimi.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że Wałęsa był rozgrywany. Nie tylko przez bezpiekę, ale przez wszystkich. Jest rozgrywany do dzisiaj. Niestety jego przeciwnicy się rozwinęli, a on się gdzieś pogubił. Czas jego skuteczności w zmienionych okolicznościach minął. Jednak twierdzenie, że Wałęsa brał udział w tej grze z intencjami zgodnymi z którąkolwiek ze stron to daleko idące nadużycie i obrażanie samego Wałęsy. To jak twierdzenie, że w Smoleńsku zamach zaplanował Jarosław Kaczyński, bo Lech i tak był chory i nie miał szansy na reelekcję, a dzięki katastrofie szanse Jarka znacznie wzrosły.

Wałęsa to nasz eksportowy produkt. Produkt rozpoznawalny na całym świecie. Poland? A! Walesa! Ghandi – King – Walesa. Nic tego nie zmieni i nie powinno zmienić. Jego osobiste motywacje, jego ciemne karty, jego obecne pogubienie. Obchodzi mnie bardzo mocno jak Wałęsa zachowywał się przed 1980 rokiem. Obchodzi mnie bardzo mocno na jakiej motorówce przypłynął do Stoczni. Bo interesują mnie drogi człowieka. Pokręcone drogi człowieka przez życie. Oczywiście, że nie byłoby tematu agenturalnej przeszłości Wałęsy, gdyby przyznał się w odpowiednim momencie lub nawet dopiero teraz przestał wreszcie odwracać kota ogonem, że „tak, popełniałem błędy, myślałem że ich przechytrzę, ale nie wyszło, to oni przechytrzyli mnie, ale przejrzałem na oczy i teraz wiem, że wtedy błądziłem” albo że „dziś bym zrobił to samo, bo takie były wtedy warunki i dzięki temu mogłem ich rozgrywać podczas gdy oni myśleli, że rozgrywają mnie”. Wałęsa nie ułatwia nam zadania, ale jak dla mnie jest to dowodem raczej jego prostoty, pogubienia i autentyczności, a nie świadomej gry w określonej drużynie.

Dziś żadne kochanki Piłsudskiego, jego kilkakrotne zmiany wyznania w celu poślubienia kolejnej białogłowy, jego niekonstytucyjne decyzje i nieparlamentarne wypowiedzi nie zmienią jego roli w restauracji II RP. I tak samo żadna ciemna karta nie zmieni roli Wałęsy w Sierpniu ’80 i w odzyskaniu przynajmniej tego pozoru niepodległości jaki mamy dzisiaj.

ps.:

Wałęsa był agentem - to pierwszy fakt. Wałęsa był nadzieją w latach 80-tych - to drugi fakt. To, na co ja zwracam uwagę to "stańmy w prawdzie" i uznajmy oba fakty.

Nie proponuję abyśmy dbali o Wałęsę. Póki co jest on dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem i sam siebie wystarczająco niszczy. Nie potrzebuje też żadnej troski bo jest całkiem sprawny i zabezpieczony. W przeciwieństwie np. do Państwa Gwiazdów, którzy jak najbardziej potrzebują naszego "dbania". Konstruktywne polityczne znaczenie Wałęsy jest obecnie całkowicie zerowe. Destruktywne ma spory potencjał. Nie zmienia to jednak cały czas faktu drugiego.

To nie jest kwestia oceny tylko przyjęcia do wiadomości pewnych faktów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )