środa, 1 września 2010

Powodziowy kapuśniaczek

Drugi dzień z rzędu na Mazowszu pada. I tak patrząc na ten systematyczny, upierdliwy i konsekwentny kapuśniaczek, tak zacząłem się zastanawiać. I od tego zastanawiania się aż mnie głowa rozbolała i kolka w brzuch walnęła, więc czym prędzej przestałem. Jednak jedna mała refleksja mnie się uczepiła i już puścić nie chciała. I trzyma teraz i spokoju nie daje tej jednej szarej komórce, co samotne gniazdko już zaakceptowała w tej mojej pustej głowie.

Pamiętam z dzieciństwa takie okresy, gdy padało jednostajnie stukając o parapet przez 3, 4, 7 dni z rzędu, czasem nawet 2-3 tygodnie. Pamiętacie takie mokre lata? Kiedy z babcią na wsi grało się w najróżniejsze gry, bo w telewizji programów dla dzieci mało było, bo w ogóle programów było mało, a wyjść na dwór do kolegów nie było sensu, bo i tak po 5 minutach człowiek od stóp do głów był mokry. Padało i padało, rolnicy narzekali, że deszcz w żniwach przeszkadza, albo że ziemniaki gniją. Jednak czy pamiętacie, żeby w ciągu jednego roku było tyle powodzi? Nie lokalnych podtopień. Powodzi!

Wszyscy za tegoroczne powodzie obarczają winę naturę, z którą nie poradziły sobie osłabione przez bobry i nornice przeciwpowodziowe wały. System ostrzegania, wały, budownictwo na terenach zalewowych. OK. Ale ja się zastanawiam, dlaczego kiedyś wielokrotnie dłuższy deszcz nie powodował takich zniszczeń?

Fala powodziowa nie powstaje na nizinach. Fala powodziowa powstaje na terenach górskich. Woda spływa po zboczach dziesiątkami strumyków i kumuluje się w głównych rzekach. Dlaczego kiedyś woda nie spływała tak szybko? Czyżby teraz miesięczna norma opadów dla całego województwa spadała w jednym, najbardziej newralgicznym miejscu w ciągu doby? Jakieś samoloty rozpylające chmury? Czy "Pan Bóg coś nas kurna nie lubi"?

A może warto się przyjrzeć gospodarce leśnej prowadzonej przez Lasy Państwowe na terenach górskich? Góry w Polsce to nie same Tatry. Góry w Polsce to bardzo długi pas zalesionych pagórków, nieobjętych żadną ochroną. Czy ta gospodarka rzeczywiście prowadzona jest racjonalnie? Skoro wycinka jest prowadzona bez żadnych zahamowań w medialnej Puszczy Białowieskiej, to co się dzieje w tych licznych lasach na polskich pogórzach? Może to tam warto poszukać przyczyn polskich powodzi? Może to niekontrolowana wycinka lasów sprawiła, że w górskim terenie nie ma co tej wody zatrzymać i wystarczy 2-dniowa ulewa by pół Polski znalazło się pod wodą?

Poddaję temat dla szperaczy z większą ilością wolnego czasu...

6 komentarzy:

  1. A pamiętasz co działo się jak Otryt miał stać się obszarem chronionym (nie pamiętam już w jakiej formie)? Jaka masowa była wycinka - a potem błoto że hej... Więc to co piszesz jest jak najbardziej na rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. A co się dzieje w tych regionach, gdzie jeszcze mniej wścibskich turystów? Ale przecież to nie jest kwestia tylko leśniczych. To z góry to molocha przychodzą wytyczne ile czego wyciąć. A że dziura budżetowa jest coraz większa, to i woda nie ma na czym się zatrzymywać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciepło, ciepło a nawet gorąco!
    Nie tylko rabunkowa wycinka w "prywatnych lasach państwowych" ale jeszcze "biurowa" gospodarka wodna na górskich potokach a przede wszystkim "wspólna polityka rolna".
    Wiem coś o tym bo u źródeł mieszkam prawie 50 lat i to co się dzieje po dwóch dniach opadów (wczoraj i dziś) z górskimi potokami a później z rzekami na nizinach łatwo wytłumaczyć mogę.....a będzie jeszcze gorzej

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O ile "biurową gospodarkę wodną" w otoczeniu "prywatnych lasów państwowych" jestem sobie w stanie wyobrazić, to jak się to ma do "wspólnej polityki rolnej"? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisząc o gospodarce wodnej na górskich potokach nie myślałem tylko o tych co w lasach płyną (te nie podlegają "biurokracji", a raczej o potokach co przez górskie wsie do głównych rzek spływają.
    Co zaś "wspólna polityka rolna" z powodziami a raczej z gwałtownymi przybytkami górskich potoków ma wspólnego? w kilku punktach - brak gruntów ornych, ostatnia orka łąk 8-10 lat temu, nie koszone trawy jak dachówka na dachu ... itd

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem. Czyli nie dość że lasy wody nie zatrzymują, to łąki też nie są chłonne... No cóż, ale najważniejsze przecież, że Krzywonos w końcu dała odpór JarKaczowi, nieprawdaż? Bo gospodarka tu i teraz jest przecież najważniejsza ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )