wtorek, 5 października 2010

Dopalanie Palikotem

Rządowa akcja z dopalaczami wcale nie jest przykrywką dla kongresu Palikota. To kongres Palikota jest przykrywką dla impotencji władzy. To zadziwiające, ze nikt nie zwrócił uwagi na to, że akcja z dopalaczami ruszyła krotko po tym, jak Czesław Bielecki, główny konkurent HGW na stanowisko prezydenta Warszawy stwierdził u Moniki Olejnik, że "nie ma legislacyjnej wiagry na impotencję władzy wykonawczej" w sprawie sklepów sprzedających dopalacze. I oto co dotychczas było niemożliwe stało się możliwe niemalże z dnia na dzień. I znowu zapomnieliśmy o podniesionych podatkach, cwałującym długu publicznym i bałtyckiej rurze, bo mamy przecież Palikota i dopalacze.

Ruszenie tych dwu tematów na raz, jest kolejną warstwą symulacyjną mającą przykryć tę wielką tajemnicę, że król jest nagi. Symulacrum obezwładniające zmysły realizmem przedstawienia na wielu poziomach. Cały czas, zamiast mówić o realnych problemach, roztrząsamy ukryte znaczenia tych fantazmatów semantycznej papki postpolityki. Nawet wydawałoby się tęgie głowy nie zauważają prostego faktu, że szczytne idee ruchu Palikota są całkowicie skompromitowane osobą swojego lidera. Oprócz argumentów istnieje jeszcze bowiem coś takiego jak reputacja, będąca niczym innym jak poziomem ryzyka niekonsekwencji w realizacji działań. Wysoka reputacja daje nam gwarancje bezpieczeństwa dla naszej politycznej inwestycji, zaś obliczana jest ona na podstawie dotychczasowej drogi życiowej danego delikwenta.

Warto przypominać o takich zapomnianych elementach społecznego porządku, które pomimo swej oczywistości niemal całkiem straciły znaczenie. To nie wtórność politycznych sloganów stanowi o znikomej wartości tego Ruchu. To nie brak oryginalności i ideologiczna łapanka co bardziej medialnych haseł. To osoby, które nie raz już udowodniły, że brak jest im nawet odrobiny szacunku nie tylko do innych, ale przede wszystkim do samego siebie. Tego minimum szacunku, który nie pozwala robić pewnych rzeczy bez narażania się na tłuczenie luster.

Reputacja Palikota i reszty ferajny jest dla mnie gwarancją braku realizacji choćby jednego programowego hasła z długiej listy życzeń. Dlatego proponuję skupić się na wsłuchiwaniu się w osoby, których intelektualna uczciwość i spójność poglądów z działaniami nie wystawią na szwank naszej własnej reputacji.

8 komentarzy:

  1. Moim zdaniem Palikot jest aktualnie jedną z niewielu osób, które są w stanie swe obietnice programowe, a przynajmniej jakąś ich część, spróbować zrealizować (choćby walka z kwestią "przyjaznego państwa" pokazała niejaką determinację w dążeniu do realizacji pewnych nieco utopijnych założeń). A ponadto ogromnie go cenię, choć przy okazji nie mniej mnie bawi, za ciągłe wkładanie kija w mrowisko i mówienie głośno rzeczy, o których reszta co najwyżej szepce ukradkiem w najdalszym kącie kuluarów. Nie jestem w żaden sposób człowiekiem śledzącym zawzięcie rodzimą scenę polityczną - raczej obserwatorem wyłapującym pewne niuanse, stąd me może mocno powierzchowne osądy - ale w końcu to o ludzi mego typu i ich głosy chyba wszystkim politykom chodzi. Niech działa chłopak, może jeszcze jakiegoś pozytywnego fermentu nasieje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. "walka z kwestią "przyjaznego państwa" pokazała niejaką determinację w dążeniu do realizacji pewnych nieco utopijnych założeń" - przepraszam, ale założenia tej komisji nie są utopijne, natomiast efekty jej pracy są delikatnie mówiąc dość mizerne. Może warto zainteresować się bliżej chociaż tymi działaniami, które się "ceni", żeby się później tego "cenienia" nie wstydzić?

    Co do mówienia głośno rzeczy o których inni milczą to odsyłam do mojego innego tekstu. Sytuacja, w której samo branie pod uwagę możliwości obcej ingerencji w katastrofę jest daleko idącym nadużyciem, a mówienie wprost że katastrofę spowodował pijany Lechu jest odważne i zabawne - ta sytuacja jest dla mnie nie do przyjęcia. (staram się nie nazwać tego po imieniu, bo wtedy Palikot byłby przy mnie grzeczna dziewczynką).

    Dla niektórych Urban też wprowadza zdrowy ferment, a Jaruzelski obronił nas przed III wojna światową. Różnimy się w ocenie Palikota i osób z jego ferajny i trudno. W demokracji powinno być miejsce dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą, niemniej tak Ty jak i ja moglibyśmy podawać najbardziej skrajne, ekstremalne przykłady na poparcie swego zdania, a nie o to chyba w końcu chodzi. Nie do końca dobrze się wyraziłem w kwestii "utopijnych" założeń - miałem raczej na myśli "walkę z wiatrakami" - próbę rewolucji w mentalności urzędniczej, na maksa zinstytucjalizowanej, papierologicznej do obłędu, ludzi wyrosłych w PRLu, przyzwyczajonych do tamtych standardów i niejednokrotnie nie widzących, że dobre 20 lat temu nastąpiła pewna zmiana. Skutki mizerne, nie mniej rzucił pierwszy kamyk, ktoś może rzuci drugi i kiedyś w końcu ruszy lawina, która zmiecie tych starych pryków z ich stołków i ciepłych posadek...I może w końcu nasze dzieci zarejestrują samochód przez internet w 10 min, a firmę założą w minut 15...Wyłapuję te plusy, Ty czepiasz się potknięć i przegięć. I dobrze, w końcu po coś mamy tę demokrację:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie tyle czepiam się potknięć, ile protestuję przed nazywaniem plusami zwykłej fuszerki. Rząd Kaczyńskiego też miał pakiet Kluski (Kluska to ten facet od Optimusa doprowadzony do bankructwa przez urzednikow skarbowych), ktory to pakiet miał zrobic to o czym piszesz. Ale po pierwsze, nikt już Kaczyńskiemu tego nie pamięta, po drugie pakiet Kluski zdziałał tyle co komisja Palikota: czyli NIC. Zatem: a) Palikot nie był pierwszy, b) był równie (nie)skuteczny co Kaczyński. Więc co poza rozbiciem układu lubelskich policjantów za pomocą gumowego penisa i pistoletu on zrobił pozytywnego to nie wiem ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  5. No to co Panie Igorze pozostaje jedynie Dutkiewicz i należy nakłaniać go do powrotu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dutkiewicz sprawdza się podobno jako samorządowiec. I dobrze. Jako lider ogólnopolskiego ruchu politycznego poniósł totalną klęskę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie do końca, jak Pan pamięta postawił początkowo na niewłaściwych ludzi, KMU itp. dlatego się ze sprawy wycofał. Tamci wrócili do Jarosława a on walczy dalej o Wrocław i teraz w wyborach o Dolny Śląsk. Inicjatywa prawdopodobnie się rozwinie i wtedy otrzyma Pan listę członków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby. Zatem będę trzymał kciuki ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )