wtorek, 12 października 2010

Jaka kara za dziennikarskie kłamstwo?

Skandal związany z dziennikarską fałszywką dotycząca rzekomej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego został już wystarczająco udokumentowany. Dla porządku i pamięci przytoczę kilka linków do wpisów, które o tym traktują. Bernard robi ładne zestawienie świętego oburzenia wywołanego przez TVN. Ksymenes zaś zestawia tą rzekoma wypowiedź z realną wypowiedzią urzędującego Prezydenta o tym, że nikt się przecież w Smoleńsku nie powiesił. TVN na dole strony poświęconej relacji z marszu zamieścił malutką czcionką pod reklamami sprostowanie i przeprosiny. Super. Ale informacja i cała nagonka ludziom w głowach została, nie? Jak na razie jedynie Michał Karnowski na portalu wPolityce.pl miał odwagę przyznac się, że został wprowadzony w maliny. Nie mam żadnych wątpliwości, ze nie doczekamy się poważnej dyskusji nad kondycją polskiego dziennikarstwa i granicami manipulacji w polskich mediach.

Przypomina mi się w tym kontekście sprawa sprzed półtora roku. Sprawa ujawnienia danych osobowych Kataryny. Wtedy w podobny sposób okłamywano czytelników i brnięto w bagno szantaży, oskarżeń, analiz, inwektyw i insynuacji. Ponieważ śledziłem sprawę na bieżąco, a Kataryna nie miała skrupułów, żeby ujawniać całą sprawę, widać było gołym okiem, kto kłamie i manipuluje. Dziś główny sprawca tamtego zamieszania, Cezary Michalski, dalej jest znaczącym publicystą Krytyki Politycznej. A dziennikarstwo dostało w prezencie przesuniętą o kolejny stopień granicę manipulacyjnych możliwości.

A ja się zastanawiam kolejny raz, jakimi instrumentami dysponujemy jako obywatele w celu kontroli tej czwartej władzy. Rada Etyki Mediów jest bowiem czystą fikcją, piętnując nieprawomyślnych dziennikarzy, a zamykając oczy na oczywiste kłamstwa (już nie manipulacje) dziennikarzy prawomyślnych. Można zatem kłamać do woli, byle w odpowiednim kierunku. Czym to się różni od mediów komunistycznych?

Zagrożone jest nasze obywatelskie prawo dostępu do rzetelnej informacji!!! Jeśli można wkładać komuś w usta dowolna wypowiedź, to czemu nie dowolne czyny? Czy któregoś dnia dowiemy się, że np. Macierewicz wyciągnął Tuskowi portfel z płaszcza? To już nie jest dziennikarstwo nierzetelne, czy nieobiektywne. To jest dziennikarskie kłamstwo, które w dodatku jest wykorzystywane do kolejnej fali nagonki. Zatem nie jest to w żadnym wypadku przejęzyczenie, czy „błąd wynikający ze słabej jakości nagrania”.

Gdy obywatel pomyli się albo skłamie w zeznaniu podatkowym – ponosi poważne konsekwencje. Gdy lekarz popełni błąd w sztuce lekarskiej – ponosi poważne konsekwencje, do utraty licencji na wykonywanie zawodu. Rolą dziennikarza jest przekazywanie sprawdzonych i rzetelnych informacji. Kłamstwo dziennikarza powinno być piętnowane i w przykładny sposób karane. Kara bowiem oprócz funkcji restauracyjnej (naprawiającej szkody) pełni przede wszystkim funkcje odstraszająco-wychowawczą. Sytuacja gdy dziennikarz może bezkarnie kłamać, łamiąc podstawową zasadę swojego zawodu, jest niebezpieczna dla obywateli i w konsekwencji dla demokracji.

Dlatego jako obywatele powinniśmy żądać przykładnego ukarania winnego tej skandalicznej akcji wprowadzenia opinii publicznej w błąd dziennikarskim kłamstwem z premedytacją.

p.s. linki do moich tekstów o Katarynie:
http://igor.czajka.art.pl/2009/05/kompromitacja-michalskiego.html
http://igor.czajka.art.pl/2009/05/apel-dziennika.html
http://igor.czajka.art.pl/2009/05/faszywe-konflikty-i-niszczenie.html
http://igor.czajka.art.pl/2009/06/po-debacie-ka-vs-dz-jeszcze-kilka.html

2 komentarze:

  1. Zgadzam się całkowicie z diagnozą i wołaniem o karę.
    A jaka jest najsurowsza kara dla dziennikarza ? Jak się go nie słucha i nie czyta i ja im taką karę od jakiegoś czasu wymierzam. Mam z tego bardzo wymierne korzyści, oszczędzam kasę na gazety, energię elektryczną w telewizorze, mam spokojniejsze nerwy i jeszcze mam czas Pana poczytać.
    Pana pretensje do dziennikarzy są troszkę jednak przesadzone. Bo oni tak naprawdę tym co Pan pod pojęciem dziennikarz rozymie, nie są. Oni inaczej nie "umią", bo oni nie "umią" nic.
    Był kiedyś Wańkowicz, też troszkę kłamał, ale jak on pięknie kłamał i w jakiej sprawie, oj łezka się w oku kręci!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to są "tzw. dziennikarze". Tak wiem o tym doskonale. Jednak nie jest to wiedza powszechna. To że lekarz-partacz tak naprawdę nie jest lekarzem nie zwalnia go od odpowiedzialności lekarskiej.

    Ale to prawda z bojkotem. Rzadko można złapać dziennikarza na kłamstwie w tak jawny sposób jak w tym przypadku. Ja sobie jednak notuję i olewam konkretne osoby. Bo jeśli skłamał w jednym to może skłamać i w drugim. Dlatego nie słucham i nie polemizuję z Cezarym Michalskim, Robertem Krassowskim, czy Moniką Olejnik, nie mówiąc o wszystkich tych Żakowskich, Najsztubach, Wojciechach Mazowieckich i innych, których nazwiska nawet szkoda wymieniać. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )