sobota, 30 października 2010

Pawka Morozow żyje

Obejrzałem podesłaną mi przez znajomą produkcję zespołu Oni-Nielegalni, a przy oglądaniu oczy otwierały mi się coraz szerzej. Ja rozumiem ideę walki z piractwem, rozumiem karygodność używania nielegalnego oprogramowania, ale żeby posuwać się w społecznej prowokacji do promocji postawy Pawki Morozowa? Czuję tu jakiś niezły szwindel. Co nam opowiada ten krótki filmik? Jest sobie małżeństwo, poznali się na studiach, są szczęśliwą parą. Do czasu. Po powrocie z delegacji żona odkrywa w torbie męża czerwone majtki, więc żąda rozwodu i natychmiast powstaje awantura o podział majątku. Mąż się stawia, więc ona donosi na męża, że ten używa w firmie nielegalnego oprogramowania. Tyle. Zagrane słabo, narracja poprowadzona nierówno, aczkolwiek profesjonalny lektor wskazuje, że nie jest to amatorska produkcja.

Co nam mówi ten film?
  1. Żyj dobrze z żoną, bo może na ciebie donieść.
  2. Dopóki żyjesz dobrze z żoną, możesz używać nielegalnego oprogramowania. Czy możesz kraść w inny sposób i robić inne brzydkie rzeczy? Pewnie tak. Dopóki nie narazisz się bliskim lub współpracownikom.
  3. Najlepszym sposobem na dociekanie swoich praw jest donos w innej sprawie.
Pawka Morozow był podobno bity przez ojca. Dobrze że Pawka ukrócił zapędy tego krwiopijcy. Tutaj mamy podobnie - wszystko byłoby dobrze, gdyby żona nie znalazła obcych majtek. Przez lata wszak było wszystko w najlepszym porządku. Byli niemalże wzorowym małżeństwem. Gdy chcesz dojść swojego, a druga strona się stawia? Donieś gdzie trzeba i już się ta szuja nie wywinie. Zastanawiam się tylko, czy żona także nie powinna ponieść jakiejś kary, że nie podzieliła się wiedzą o przestępstwie męża wcześniej. Bo że o przestępstwie wiedziała świadczą jej słowa "skoro tak, to na ciebie doniosę". Teraz.

Inne filmy tej grupy pokazują właścicieli firm, tracących wszystko z powodu złego traktowania pracowników, którzy wkurzeni idą na policje i zgłaszają, nie mobbing pracodawcy, ale właśnie używanie nielegalnego oprogramowania. Czy to jest właściwy sposób na komunikowanie idei legalności? No nie wiem. Chcesz załatwić prywatne porachunki? Zrób donos. Propagowanie etycznych postaw?

Ja tam widzę propagowanie znanego politycznego hasła: "By żyło się lepiej. Kolegom." - jeśli nikomu sie nie narazisz będziesz mógł używać nie tylko nielegalnego oprogramowania, ale różnych innych nielegalnych rozwiązań. Afera Rywina została ujawniona nie dlatego, że Michnik był tak uczciwy, tylko dlatego, że szantaż nagraniem nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Gdyby deal doszedł do skutku nie byłoby żadnej afery Rywina.

Tak to, proszę Państwa, niepostrzeżenie wtłaczane nam są, pod pozorem walki z piractwem, wzory postaw i zachowań, które stanowią podwaliny całej III Rzeczypospolitej.

Linki:
Film o niewiernym mężu
Pawka Morozow na wikipedii
Film o Pawce Morozowie

p.s. Tak, wiem, propaganda była robiona przez Goebelsa i za czasów komuny. Dzisiaj mamy do czynienia jednie z rzetelnym przekazywaniem informacji. A ten filmik to tylko taki żarcik. Całkiem niewinny.

4 komentarze:

  1. To nie jest promowanie zadnych postaw. Po prostu tworcy tego dziela opisuja rzeczywistosc jaka ja widza. Dramatem jest, ze nie widza w tym nic nienormalnego, nagannego. W koncu kazdy musi sobie radzic jak moze, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to prawda, Pawka Morozow też po prostu musiał sobie jakoś radzić. Przecież on nie doniósł na ojca dlatego że uważał go za kułaka (jak chce nam to wcisnąć dzisiejsza propaganda) tylko dlatego że ojciec go maltretował. Taka jest prawda i takie są fakty. On po prostu nie widział innego wyjścia.

    Wojciech Mazowiecki, Adam Michnik, czy Cezary Michalski także mówią i piszą to, w co wierzą. Ich słowa nie mają nic wspólnego z żadną propagandą. A tym bardziej z realizacją jakiejkolwiek linii ideologicznej.

    (Ech, ta błoga ignorancja... jak pluszowa przytulanka...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomina mi się pewmien major, zastępca dowódcy pułku w jednostce liniowej, za dawnych komunistycznych czasów,który namawiał poborowych aby donosili mu na kolegów. Kiedy chłopaki odpowiedzieli, że nie będą donosić na kolegów oświadczył " to nie będzie donos tylko meldunek". To byli prości chłopacy ze Śląska, górnicza brać wzięta w kamasze, ale swój rozum i honor mieli. Mieli też proste ludzkie zrozumienie tego co właściwe co nie.
    Rozumiem, że korzystanie z czyjegoś oprogramowania jest naganne, tylko czy z drugiej strony ceny tegoż, patrząc na majątek Bila, nie są naganne. Nadmierna cena to jak nadmierne podatki zaprasza do obejścia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie o ceny tu chodzi. To jest odrębny temat dotyczący praktyk monopolistycznych, otwartości kodów źródłowych itp. I nie o naganność piractwa także - piractwo jest be i to jest jasne. Jeszcze innym tematem są sposoby walki z piractwem, np. tacy Golcowie wydają płyty własnym sumptem, cenę ustalają na przyzwoitym poziomie i zarabiają więcej niż. Kuba Sienkiewicz wystawia wszystkie swoje utwory w necie za free i zarabia na koncertach. Ciekawy jest przypadek Radiohead:

    "Siódmy album studyjny Radiohead, In Rainbows, został wydany 10 października 2007 roku za pomocą dystrybucji elektronicznej, gdzie każdy użytkownik samodzielnie dla siebie ustalał cenę albumu. Pierwszego dnia po ukazaniu się płyty odnotowano liczbę 1.2 miliona sprzedanych kopii. Dochody Radiohead z tego albumu prześcignęły dochody ze sprzedaży elektronicznej wszystkich pozostałych albumów razem wziętych."

    Daje do myślenia?

    Wracając zaś do filmu to przecież tak naprawdę nie mamy tu do czynienia z promocją uczciwości, tylko POD POZOREM walki z piractwem mamy promocje donosicielstwa. I to w imię zemsty, a nie ze "szlachetnych" pobudek. To nie jest dramatyczna postawa Konrada Wallenroda, który zdradza w imię wyższych wartości, tylko chamska pospolita zemsta zawistników.

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )