środa, 8 grudnia 2010

Larry Flynt w wersji zaawansowanej

Czekam, czekam i doczekać się nie mogę. Kiedy wreszcie ktoś zauważy kuriozalność zarzucania Julianowi Assange łamania prawa poprzez publikowanie tajnych dokumentów? Czy tylko jeden Dan Gillmor dostrzega problem, czy też pozostali dziennikarze tak boją się zadzierać z wszechpotężnym systemem światowej władzy, że autocenzurują swoje opinie? A może po prostu totalitaryzm informacyjny przybrał na tyle skuteczną formę, że jest po prostu przezroczysty dla przedstawicieli czwartej władzy, która zrezygnowała z funkcji kontrolnych na rzecz legitymizacji wszelkiej władzy?

Kto łamie prawo? Urzędnik dostarczając dziennikarzowi tajny dokument? Czy też dziennikarz, który taki dokument podaje do publicznej wiadomości? Jeśli, jak w przypadku Assagne, przyjmiemy, że prawdziwa jest ta druga odpowiedź, to zanegujemy legalność każdego dziennikarskiego śledztwa.

W przypadku katastrofy smoleńskiej, w kontekście „ocieplenia stosunków polsko-rosyjskich”, taka interpretacja jest w pewien sposób zrozumiała. Jest skandaliczna, nie do przyjęcia, ale można rozumieć zależnościowe uwarunkowania rezygnującego z suwerenności kraju, w którym dziennikarze są funkcjonariuszami establishmentu. Natomiast przyjmowanie takiej interpretacji przez całą Zachodnią cywilizację, nie tylko przez rządy, ale również pozornie wolne gospodarcze podmioty jest przerażającym dowodem na totalitarność korporacyjnego systemu, w którym nie ma miejsca na różnice poglądów. Został ujawniony dramatyczny stan wielowątkowego uwikłania, które abstrahując od naczelnych wartości zachodniej cywilizacji de facto zamyka pewien etap rozwoju tej Kultury.

Rząd Australii stwierdza jeszcze w listopadzie, że nie tylko nie udzieli swojemu obywatelowi żadnej pomocy, ale jeszcze sprawdza, do naruszenia jakich paragrafów mogło dojść w przypadku szefa WikiLeaks oraz rozważa też prośbę władz Stanów Zjednoczonych o unieważnienie jego paszportu. Systemy rozliczeń finansowych Visa i MasterCard odmówiły obsługi Wikileaks. Wcześniej tak samo postąpił system PayPal. Wikileaks musi też cały czas zmieniać serwery i domeny. To ma zasięg globalny i obliczone jest na uniemożliwienie funkcjonowania portalu, który ujawnia niekompetencje światowych rządów m.in. w kwestii zabezpieczeń. Jeśli bowiem prywatna osoba jest w stanie dotrzeć do tak tajnych dokumentów, to czy ktoś jeszcze wierzy, że jakiekolwiek służby wywiadowcze maja z tym problem?

Ostatnie zmiany stanowisk, nieco krzepią. Australijski rząd chyba zdał sobie sprawę, jakie znaczenie mają jego wcześniejsze deklaracje i dość szybko poszedł po rozum do głowy uznając, że winę za ujawnienie amerykańskich poufnych depesz dyplomatycznych ponoszą Stany Zjednoczone, a nie założyciel portalu Wikileaks Julian Assange oraz że odpowiedzialni prawnie są za to ludzie, od których pochodził przeciek. Jednak mleko się rozlało i widać już wyraźnie, że rząd chiński nie jest jedynym, który chce kontrolować i kontroluje informację. Jakiekolwiek nawoływania do przestrzegania wartości takich jak wolność, czy prawa jednostki straciły po sprawie Assagne’a moralne umocowanie.

Milos Forman nakręcił film o historii człowieka, który wygrał batalię o wolność słowa, umożliwiającą mu drukowanie i dystrybucje pornografii. Dzisiaj mamy nowego Lary Flinta, tylko z dużo istotniejszym problemem. To nie jest walka o WikiLeaks. To jest walka o podstawy zachodniej cywilizacji.

6 komentarzy:

  1. Ech, Panie kolego, odczytałem jakiś pesymizm w ostatnim zdaniu - czyżby cywilizacja zachodnia była nie do uratowania?

    OdpowiedzUsuń
  2. A skąd ja to mam wiedzieć? Przecież nie jestem ani Mesjaszem ani Nostradamusem ;-) Niemniej dopóki pewne procesy dotyczyły naszego zamkniętego grajdołka to można było mieć nadzieję. Natomiast histeria dotycząca Assagne'a uwidocznia, że psychopatyczni prorocy wszechświatowego totalitaryzmu nie są zbyt dalecy od prawdy. Komentarz Teloka na Salonie 24 jest znaczący:

    Kilka przykładów z brzegu:
    - Noriega z Panamy porwany przez marines i osądzony w USA,
    - tortury stosowane w Iraku i Afganistanie,
    - więzienie Guantanamo i inne tajne,
    - fetowanie przez zachód Putina, mordercy Politkowskiej, Litwinienki i wielu, wielu innych
    - wszechobecna inwigilacja, słynny Echelon,
    - itd.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko się zgadza. Osobiście jestem w tej materii pesymistą i czekam aż wszystko pierdyknie. Najbardziej interesuje mnie to od strony ekonomicznej:
    - na świecie rosną ceny żywności;
    - ta dekada będzie dekadą bankrutujących państw z grupy PIIGS (albo nawet z dodatkowym "P jak Polska" PPIIGS);
    - np. jeśli odliczyć dochody CEO i celebrytów, to okazuje się, że społeczeństwo USA przez ostatnich 20 lat zubożało! (info od prof. Rybińskiego).

    Zatem: postępujące rozwarstwienie społeczne, nowy feudalizm (być może również tzw. "nowe średniowiecze"), bańka spekulacyjna na długach państw itd itp. Do tego Polska została wydymana przez USA i oddana w strefę wpływów Rosji. A u władzy u nas Słońce Peru i minister Wzrostowski ;)

    A za Assagnem na pewno stoi jakiś lewacki fundusz inwestycyjny i choć pewnie ma złe zamiary, to dobitnie pokazuje hipokryzję USA. Rząd USA "dogaduje się sposobami cywilizowanymi" z Amazonem, PayPalem czy Twitterem (filtrowanie wiadomości o WikiLeaks w trendach twittera)...

    Jak to gdzieś na salonie wyczytałem: dziś nie łowi się ludzkich dusz na wędkę czy siecią, tylko wymienia się całą wodę w akwarium. Przychodzi nam czekać, aż sami wymienimy sobie wodę na Dobrą. Ale myślę, że to raczej coś w stylu oświeceniowego mitu emancypacyjnego ;)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Marcin M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka "zachodnia"...! To walka o normalność , zasady dające szanse spokojnego życia, wszędzie!
    Tak jak dekalog uniwersalną wartością dla żyda i goim - tak w naszych czasach nie naruszalna winna byc zasada prawa do wiedzy o zdarzeniach, prawdy. podział na tych , "co wiedzą lepiej" i tych "co nie muszą" - prowadzi zawsze do jednego; uzyskania zgody na kolejny konflikt wojenny ...
    Komisarz

    OdpowiedzUsuń
  5. za Assagnem na pewno stoi jakiś lewacki fundusz - to oczywiste Marcin, że za nim ktoś stoi. Zauważ że Chińczycy prawie nie istnieją w doniesieniach, a Rosjanie także są tacy jacyś niby ostrzy ale w sumie bez kompromitacji. Nie zmienia to faktu, że ujawnienie tych dokumentów obnaża słabość Ameryki, słabość zabezpieczeń i ataki na posłańca tego nie zmienią. Zaś wypowiedzi sugerujace konieczność fizycznej eliminacji Assagne'a są kolejnym już dowodem, że sposób myslenia władz chińskim niewiele różni się od sposobu myslenia władz "demokratycznych".

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak z ciekawostek, to jeszcze informacja o tym, że nie wiadomo jaki przepis łamie WikiLeaks, zatem opinie o czyjejś nielegalności okazują sie zależne od tego komu nadepnąłeś na odcisk [link] oraz oryginał: [link]

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )