piątek, 17 grudnia 2010

Pytanie do Johna Godsona

Muszę przyznać, że ucieszyłem się na wieść, że w polskim Sejmie zasiądzie czarnoskóry poseł. Fakt ten w dość dobitny sposób zadaje kłam mitom o naszej ksenofobii, rasizmie i innych powielanych antypolskich przekonaniach. Podobnie jak odgrzebany ostatnio przez historyków nieznany przypadek czarnoskórego Powstańca, który walczył w 1944 roku ramie w ramię z Warszawiakami. Czego nie zrobili Niemcy dokończyli Rosjanie i facet niestety wyjechał kilka lat po wojnie do Londynu. Swego czasu Polaków łączyła granicząca z Małyszomanią sympatia do Emmanuela Olisadebe.

Nie chcę rozwodzić się nad historią, nad inspirowanymi przez ubecję wypadkami kieleckimi, nad antysemickimi czystkami roku 68, w których doradca obecnego prezydenta odegrał niepoślednią rolę, chciałbym zatrzymać się na teraźniejszości. Nie chcę także poruszać ciekawego tematu historii wykształcenia utytułowanego doktoratami łódzkiego posła, ani pytać go o powody porzucenia rodowego nazwiska Chikama Onyekwere.

Chciałbym zapytać Johna Godsona o jedną rzecz, w kontekście jego wielkiego oburzenia na słowa Ryszarda Czarneckiego, że „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”. Rozumiem, że nie wiedział o tym, że powiedzenie to ma wydźwięk ironiczny, że „odnosi się do kogoś, kto został wykorzystany i odprawiony, gdy przestał być potrzebny. Przez przywołanie tej sentencji wyraża się współczucie dla osoby oszukanej i poniżonej (sic!)”. John Godson, uświadomiony przez swoich partyjnych kolegów, za swoje oburzenie przeprosił i sprawa jest zamknięta. Nie będzie też pewnie manifestował swojego oburzenia na pełne goryczy słowa piosenki, śpiewanej niegdyś przez Ryszarda Rynkowskiego - „To ja, polski biały Murzyn”. Jest w nich bowiem wielki ładunek solidarności ze wszystkimi Niewolnikami udręczonymi na polach bawełny obu Ameryk oraz poczucie wspólnoty historycznych losów pod butem najpierw carskiego, później radzieckiego imperium.

Prawie półtora roku temu przeoczyłem tą informację, którą przedwczoraj przypomniał Czarnecki. Stąd dopiero dzisiaj chciałbym zadać pytanie:

Czy tak wyczulony na obraźliwe uwagi John Godson skomentował lub skomentuje w jakikolwiek sposób pamiętny dowcip opowiadany przez Ministra Spraw Zagranicznych w rządzie Donalda Tuska o polskiej krwi płynącej w żyłach amerykańskiego Prezydenta? Dyplomata Radek Sikorski miał opowiadać, że polska krew wzięła się stąd, że dziadek Obamy zjadł polskiego misjonarza. Czy nie jest „To nie pierwszy raz, kiedy ktoś z pańskiego ugrupowania obraża ciemnoskórych”? Naprawdę szczerze, czysto po ludzku ciekaw jestem komentarza.

9 komentarzy:

  1. Co do nazwiska, sprawa jest prosta. Rodowe miał pogańskie, wchodząc do wyznania zielonoświątkowego "narodził się na nowo" więc i przybrał nowe nazwisko, odpowiadające jego nowemu stanowi. To nie jest ironia, radykalne zgromadzenia ewangeliczne tak mają, zwłaszcza w Afryce, gdzie chrześcijaństwo jest wciąż młode i gorące.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ten zjedzony misjonarz to był od werbistów,redemptorystów czy od franciszkanów?moherowy beret na wesoło

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jeszcze na marginesie: Godson, to nie Bożysyn, jak się niektórym naszym "znawcom" zwiduje, ale syn chrzestny. Po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chrześniak, czy BożySyn - to jest dla mnie najmniej istotne ;-) Istotna jest postawa. A tej na razie brak ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. 1.Nazwisko było trudne do zapamiętania i odczytania. 2.czarnoskórzy mieszkańcy Polski nie lubią słowa "Murzyn". Wolą "czarny", lub "czarnoskóry". Ich prawo.
    3.Niefrasobliwe uwagi dotykające innych nacji, kultur i barwy skóry nie są specjalnością partyjną ani PO, ani innych partii - wynikają z homogeniczności polskiego społeczeństwa.
    4. Proszę zapytać w Łodzi o najbardziej aktywnego radnego - wskazania będą jednoznaczne - John Godson. Dotyczy to zarzutu "braku postawy". Łatwo też uzyskać częste raporty Godsona, szczegółowo omawiające jego pracę. Polecam się pofatygować. john smith

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Panie John Smith, moje pytanie nie dotyczyło aktywności Radnego Johna Godsona, nie dotyczyło również sprawy zmiany jego nazwiska. Moje pytanie dotyczyło jego opinii na temat żartu Ministra Spraw Zagranicznych w rządzie jego ugrupowania. Zwłaszcza w kontekście słów skierowanych przez Johna Godsona do Ryszarda Czarneckiego, że "to nie pierwszy raz, kiedy ktoś z pańskiego ugrupowania obraża ciemnoskórych". Także niestety odbieram Pana komentarz jako wypowiedź obok tematu.

    OdpowiedzUsuń
  7. John Godson zamieścił 11 stycznia 2011 roku oświadczenie na swojej FaceBook-owej stronie o następującej treści:

    "Z zaskoczeniem przeczytałem wywiad Posła Gowina dotyczący "nadzieją białych ludzi". Chcę powiedzieć z całą stanowczością, że to nie przystoi tak mówić posłowi i w dodatku pochodzącemu z tak przyjaznego i otwartego na świat ugrupowania jak Platforma Obywatelska. Znając Posła Gowina i będąc w tej samej partii uczciwość i sprawiedliwość karze mi zwrócić mu uwagę, by unikał tego rodzaju zwrotów. Zareagowałem, kiedy poseł Górski powiedział o „końcu białej cywilizacji”. Zareagowałem kiedy Prezes Kaczyński mówił Gabonie, jako kraju, gdzie orzeszki odgrywają dużą rolą. Zareagowałem, kiedy Poseł Czarnecki powiedział o Danucie Hubner „Murzyn zrobił swoje…..”

    Żałuję, że nie zareagowałem, kiedy Minister Sikorski żartował z Obamą. Nie jest ważne, z jakiego ugrupowania pochodzi poseł - trzeba piętnować wszelkie przejawy rasizmu oraz pomóc funkcjonariuszom publicznym w zwiększeniu ich kompetencji międzykulturowych.

    Mam tylko nadzieję, a raczej jestem prawie pewien, że poseł Gowin, jako osoba bardzo powściągliwa i wrażliwa, po prostu się pomylił.

    John Godson"

    OdpowiedzUsuń
  8. Następnego dnia Jarosław Gowin odpowiedział Johnowi Godsonowi:

    "Drogi Panie Pośle,

    cenię Pańską wrażliwość na przejawy dyskryminacji rasowej, jak i Pańską odwagę w przeciwstawianiu się jej przejawom. Chcę Pana jednak zapewnić, że moich słowach nie ma śladu rasizmu. Zwrot retoryczny "ostatnia nadzieja białych ludzi" ma wydźwięk ironiczny, powstał w kontekście kryzysu europejskiego imperializmu i jest formą zdystansowania się od niego. Ma więc wymowę odwrotną, niż Pan z niego wyczytuje. W dodatku w tym samym zdaniu wyjaśniam, że chodzi mi o "białe kołnierzyki". Moja wypowiedź jest więc grą słowną, nie mającą nic wspólnego z jakimkolwiek kontekstem rasowym.

    Dziękuję za ciepłe słowa, którymi kończy Pan swój list. Istotnie, choćby moje zaangażowanie w dialog polsko-żydowski (a w naszym kraju rasizm na ogół przybiera postać antysemityzmu), za które byłem wyróżniany przez organizacje żydowskie, może świadczyć o tym, że jakiekolwiek formy uprzedzeń rasowych czy etnicznych są mi z gruntu wstrętne.

    Jeszcze raz zapewniam, że wysoko cenię Pańską postawę i odróżniam ją od ideologii politycznej poprawności, która jest intelektualnym bełkotem, a przez swój karykaturalnie przesadny charakter ośmiesza wartości, które i Panu, i mnie są równie bliskie.
    Łączę wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam

    Jarosław Gowin"

    OdpowiedzUsuń
  9. We mnie natomiast rodzi się pytanie, czy odpowiedź posła Gowina w jakimś stopniu uświadomiła posłowi Godsonowi, że przywoływanie pewnych skandalicznych kontekstów z historii może mieć w polskim języku nieco inny charakter oraz intencje niż ubliżenie czy obrażenie przedstawiciela jakiejś nacji, rasy lub wyznania? Jesteśmy narodem, który jak mało kto na świecie rozumie kwestię poniżenia i braku szacunku, bowiem Polacy przez ostatnie 200 lat nieustannie doświadczali takiego traktowania ze strony różnych obcych mocarstw. Zjawisko polish jokes jest w Ameryce na podobnym poziomie pogardy co nigger jokes i sam fakt jego istnienia może być przesłanką do pielęgnowania solidarności przeciwko wszelkim przejawom dyskryminacji.

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )