sobota, 29 stycznia 2011

Technokratyczny terror Hipokryzji

Jakiś czas temu pisałem o prowokowaniu rewolucji. W sytuacji głębokiego kryzysu, gdy zwykłe reformy nie mają widoków na skuteczność, wywołuje się rozruchy, by móc podczas stanu wyjątkowego przeprowadzić to, co w warunkach pokoju byłoby nie do zaakceptowania. Nie sądziłem jednak wtedy, że potoczy się to tak szybko. Poziom prowokacji rośnie w tempie kuli śniegowej, a ludzie powoli zaczynają pękać. Amortyzująca rola szydzenia z „rozmodlonych oszołomów od krzyża” wyczerpuje swój potencjał. Podobnie wypalone jest paliwo nienawiści do jedynej realnej opozycji. Coraz więcej ludzi stwierdza, że pomimo braku alternatywy, na Tuska nie zagłosują, bo to złodziej, tchórz i krętacz.

W tej sytuacji przechodzimy do następnej fazy przygotowywania różnego rodzaju spadochronów. Różne nomenklaturowe siły zaczynają wyścig do żłobu, manifestując swoją kontestacyjną postawę. Niczym cinkciarz, który wyczuwając koniunkturę dał się w okolicach 1988 roku złapać z wywrotowymi ulotkami, by móc sobie wpisać w życiorys konspiracyjne kombatanctwo. I tak mamy różne wystąpienia, które oprócz obowiązkowej krytyki opozycyjnego PiS, zaczynają także krytykować rządzącą PO. Gdybyśmy potraktowali tą dwustronną krytykę jako przyczynek do przyszłej rządowej koalicji, to znalazłyby się w niej zarówno SLD, jak i PJN oraz chwilowo i pozornie odstawione na boczny tor środowisko okolic Leszka Balcerowicza.

Nie zależy mi jednak na analizowaniu możliwych scenariuszy i segregowania politycznych kanap. Chcę zwrócić uwagę na sferę, która aktualną wojną została niemal całkowicie zepchnięta do podziemia. Tą sferą jest obszar wartości. Jak to się działo, że potrafiliśmy walczyć „za wolność waszą i naszą”? Co popchnęło młodzików ze Szkoły Podchorążych Piechoty do wypowiedzenia posłuszeństwa i sięgnięcia po broń? Nieodpowiedzialna i naiwna gorąca słowiańska krew? Jak to się stało, że po odzyskaniu niepodległości w 1918 żołnierze służący pod rozkazami trzech zaborców utworzyli wojsko, które już dwa lata później pokonało nawałę bolszewików? Co sprawiało, że okupowana Polska była jedynym krajem Europie, gdzie za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła kara śmierci, a mimo to na liście Sprawiedliwych wśród Narodów Świata najwięcej jest właśnie Polaków? Co powodowało pułkownikiem Kuklińskim, że przez długi czas ryzykował życie, aby nie dopuścić do zagłady swojego kraju?

Tym czynnikiem motywującym była sprawnie działająca etyczna busola. Wiadome było, co jest dobre, a co złe. Wiadome było, że Polska dla Polaka jest wartością nadającą sens jego życiu. Wartością, za którą warto było poświęcić nawet życie, „za wolność waszą i naszą”. Wiadomo było, że ofiara życia, jako coś najwyższego i w gruncie rzeczy wyjątkowego zasługuje na pamięć i szacunek żywych, którzy poprzez swoją codzienną pracę, poprzez wierność zasadom, za które bohater oddał życie, spłacają swego rodzaju moralny dług, jaki zaciągają mogąc mówić i żyć w polskiej kulturze i języku.

Co mamy dzisiaj? Poza epatowaniem na każdym kroku kłamstwem, arogancją i bezczelnością, które przekonuje coraz szersze rzesze ludzi, że „tak trzeba”, że prawda nie ma znaczenia, bo ważna jest przyszłość, a tu i teraz to są nasze emocje i, jakże delikatne gdy chodzi o nas, nasze uczucia. Racjonalność, wynikająca z niej konsekwencja poglądów, traci na znaczeniu, przestaje być powodem do chwały, bo coraz częściej afirmowana jest postawa: „szczycę się tym, że jestem bardziej emocjonalny, niż racjonalny”. Śmierć staje się przedmiotem żartów i szyderstw. Śmierć zostaje odarta z aury poświęcenia, a zostaje sprowadzona albo do pospolitego wypadku, jak dzieje się ze smoleńską katastrofą, albo zostaje sprowadzona do zbrodni na narodzie popełnionej przez dowódców, jak dzieje się w przypadku Powstania Warszawskiego. Szacunek, którego żywi domagają się dla swojej uczuciowości, nie obowiązuje ich wobec zmarłych, bo przecież im jest już wszystko jedno.

Prawda nie istnieje. Patriotyzm to prowadzący do faszyzmu nacjonalizm. Śmierć to tylko fizjologia.

Nie powinniśmy się dziwić jakimś urbanowskim ankietom. W świecie, który zrezygnował z Czerwonej Norymbergi wszystko jest możliwe. Kiszczak może być człowiekiem honoru. Jaruzelski może ciągle ratować nas przed III wojną światową. Rosjanie mogą nieustająco obiecywać coraz lepszą współpracę. Rurociąg bałtycki nie tylko w najmniejszym stopniu nie zagraża, ale jest wręcz szansą dla naszych interesów. Podwyższanie podatków i niechęć do likwidacji przywilejów to kwintesencja programu liberałów. I tak dalej i temu podobne. A przecież to Wajda powiedział o wojnie polsko-polskiej, a nie Kaczyński. Podobnie jak drugą wojnę światową wywołali Niemcy, a nie Polacy. Ktoś jednak jeszcze przejmuje się takimi anachronizmami jak prawda i fakty?

Jesteśmy coraz bliżej tej germańskiej kultury technokratycznego totalitaryzmu, która doprowadziła do systemowego zdehumanizowanego przemysłu śmierci. Dzisiaj nawet wspomnienie słowa „wartości” wywołuje odruchowe plucie moherowymi beretami, fanatycznym katolicyzmem i szowinistycznym nacjonalizmem. Opluty delikwent ociera sobie twarz z deszczu i już wie, że ma siedzieć cicho i ładować tych Żydów do wagonów, bo tego wymaga od niego nowoczesne państwo. Jakieś roztrząsanie debilnych dyrdymałów w postaci prawdy, sprawiedliwości czy moralności jest przecież przejawem haniebnego serwilizmu wobec rydzykowych demonów patriotyzmu.

Czy istnieje jakieś wyjście? Niby rewolucja francuska w końcu upadła po krwawej łaźni jakobinów. Bolszewicki terror komunistów także w końcu się skończył, choć aż do dzisiaj stalinowskie zbrodnie nie stanowią żadnego ostrzeżenia dla lewackiego towarzystwa z Krytyki Politycznej, która otwartym tekstem nawołuje do stosowania metod terrorystycznych. Nowy Wspaniały Świat nie ma jednak, przynajmniej oficjalnie, nic wspólnego z fundamentalistami islamskimi, więc może być dofinansowywany przez nas wszystkich za pośrednictwem Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. Wmawia się nam, że wrogiem jest obcy, fundamentalistyczny muzułmanin, skrupulatnie ukrywając wroga wewnątrz własnych szeregów. Buduje się klimat pomieszanych pojęć, sprzyjający maskowaniu faktu, że poza zewnętrznym wrogiem nie spaja nas już nic. Gdy stan anomii osiągnie masę krytyczną, nastąpi samozapłon umożliwiający przegrupowanie szeregów w aparacie władzy.

Czy wtedy pojawi się szansa na dojście do głosu wartości, które teraz fruwają jedynie w akademickich rozważaniach historyków idei? Czy będą wtedy jeszcze ludzie, którzy znajdą w sobie moc nadania sensu aksjologicznie jałowemu światu? Patrząc na niesamowicie silną perwersyjną przyjemność, jaką czerpią różne gnidy i kanalie z delektowania się swoją nikczemnością i draństwem oraz na radość jaką sprawiają swoim zachowaniem żądnej emocji widowni, obawiam się, że demokratyczny wybór świata, nie pójdzie w kierunku kulturowego renesansu, ale raczej zakończy się nowym najazdem Hunów i Wandali, którzy wyczyszczą to miejsce pod nowy rozdział historii ludzkich migracji.

8 komentarzy:

  1. Igor,
    Przeczytaj proszę ostatni artykuł w "Polityce" o tym, jaki typ osobowości jest podatny na teorie spiskowe. Powinien dac ci do myślenia...
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz, ale nie mam zamiaru dofinansowywać tej czerwonej gadzinówki, więc jeśli możesz to podeślij mi linka do polecanego artykułu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Igor, a możesz wyjaśnic, co znaczy i dokąd prowadzi sprawnie działająca etyczna busola? Czy do głosowania na PIS?

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze jedno - w mojej opinii to właśnie ten straceńczy polski romantyzm powoduje, że jesteśmy wciąż krajem zacofanym. Bo zamiast skupic się na pragmatycznym podejściu do rzeczywistości, czyli tak jak "germańskie" czy skandynawskie kraje, wziąc się na ciężkiej pracy, ciągle ględzimy na kanapie o wartościach... A na dodatek uważamy, że sam fakt urodzenia się Polakiem jest wystarczający do czucia się doskonale, do uważania, że to nas wyróżnia. A niby dlaczego? W czym Polska wydaje Ci się wyjątkowym krajem, dla którego powinnam poswięcic życie, spłacając dług za to, że to się urodziłam? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego uważasz, że jestem Polsce coś dłużna.
    A Twoje dywagacje o katastrofie są zupełna manipulacją. Jakie było poświęcenie lecących dla ojczyzny? O co niby walczyli, za co niby polegli - lecieli na wojnę, walczyli z wrogiem o wolnośc, odbijali naszych? Zupełni nie rozumiem, zginęli w lotniczej katastrofie... Lecąc tam nie udawali się jak żołnierze na wojnę ze świadomością, że zginą. po prostu lecieli na państwową uroczystośc, that's all. A robic z tego akt męczeństwa to zakłamywanie rzeczywistości ... I odbieranie zaslug tym, którzy rzeczywiście się dla kraju poświęcili. Trochę prawdy, Igo, trochę racjonalności by się przydało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedź na to pytanie jest w tekście: sprawnie działająca etyczna busola pozwala uniknąć Holokaustu. Urbanowskie ankiety czy kłamstwa Rosjan nie są lewicowe czy prawicowe. Są skandaliczne dla normalnego człowieka. Sprowadzanie wszystkiego do partyjniactwa jest uleganiem ogłupiającej manipulacji inżynierów społecznych, którzy lepią wykonawców najbardziej idiotycznych poleceń. Widzę że stęskniłaś się za idiotycznymi niemerytorycznymi nawalankami. Wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świat jałowy aksjologicznie - brzmi mocno i trafnie, choć, oczywiście, nie opisuje całości.

    Mira

    OdpowiedzUsuń
  7. Mylisz akt męczeństwa ze skandalem dopuszczenia do możliwości likwidacji Prezydenta Twojego kraju. Mówisz, że tego nie rozumiesz - to tłumaczy powielanie przez Ciebie tych wszystkich manipulacji, które niczego nie wyjaśniając wprowadzają zamęt w głowie umożliwiający skuteczność społecznych inżynierów. Nie chcesz samodzielnie myśleć, chcesz śmierć Prezydenta zrównywać z potrąceniem pieszego - Twój wybór. Nie zadawaj mi pytań, bo i tak niczego Ci nie wyjaśnię.

    OdpowiedzUsuń
  8. "W czym Polska wydaje Ci się wyjątkowym krajem, dla którego powinnam poswięcic życie, spłacając dług za to, że to się urodziłam? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego uważasz, że jestem Polsce coś dłużna."

    Świetne pytania. Polska nie jest żadnym wyjątkowym krajem. Podobnie jak Twoje pytania, tak charakterystyczne dla wyznawców proletariackich utopii. Najwyraźniej nie znasz konstytucji Twojego kraju, pomimo nieustannego deklarowania "patriotyzmu" polegająego jedynie na powiększaniu PKB. Powiekszanie PKB jest bardzo ważne, ale dług wobec przeszłych pokoleń i obowiazki wobec przyszłych pokoleń zapisane są w Konstytucji:

    "W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa..."

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )