czwartek, 17 marca 2011

Sikorski demaskuje Tuska

W dzisiejszej porannej audycji radiowej Trójki, w rozmowie z Michałem Karnowskim, minister Radosław Sikorski potwierdził premedytację działań rządu w sprawach związanych z katastrofą smoleńską. I to w kilku momentach.

Najpierw zapytany o reakcję polskiego MSZ na wezwanie Administracji USA do restytucji prywatnego mienia żydowskiego, odpowiedział, że reakcja USA jest cokolwiek spóźniona, bo czas na reakcję był w latach 1943-1944 gdy emisariusz polskiego rządu, Jan Karski, błagał wręcz o jakąkolwiek pomoc dla eksterminowanych w obozach koncentracyjnych Żydów i Polaków. Wtedy te błagania pozostały bez reakcji. Co więcej, Sikorski na następny dzień zapowiedział opublikowanie umowy z lat 60-tych, w której USA zrzeka się jakichkolwiek roszczeń osób trzecich wobec Polski i zobowiązuje się rozwiązać ewentualne problemy w przyszłości własnymi siłami.

Minister Spraw Zagranicznych, pokazał w ten sposób, że jeśli się chce, to można szybko odszukać nawet stary i mało znany dokument, aby bronić polskiej racji stanu. Dlaczego zatem zignorowano wiadomą umowę dotyczącą badania wypadków lotniczych? Jak widać nie było to czysto ludzkie zaniedbanie, co jeszcze można by nawet na poziomie ministerialnym zrozumieć, ale ewidentne działanie celowe.

Inną poruszoną sprawą była kwestia usuwania palących się zniczy spod Pałacu Prezydenckiego. Najpierw minister Sikorski próbował uniknąć odpowiedzi, następnie potwierdził, że jest to wstydliwa i niegodna sprawa, odsyłając pytającego redaktora do Urzędu Miasta. Na koniec zaś przyparty do muru potwierdził również, że jego zdaniem jest ta sytuacja rozgrywana politycznie. Nie wymagajmy od ministra rządu, aby wprost stwierdził, że działanie partii rządzącej jest w tej kwestii haniebne. Postawienie sprawy w taki sposób mi osobiście całkowicie wystarcza.

W tym kontekście inaczej także należy podejść do prośby premiera Donalda Tuska, którą skierował do senatorów, aby wykreślić z ustawy medialnej cały fragment dotyczący internetu. Cała afera związana z propozycją regulacji internetu jest zatem także niewątpliwie przemyślana, zaplanowana i zrealizowana z żelazna konsekwencją. Jej cele, które widać na pierwszy rzut oka to: a) wysondowanie czujności opinii publicznej, b) skompromitowanie opozycji, która w całości głosowała za przyjęciem ustawy, c) budowanie medialnego wizerunku premiera, który jest czuły na opinie publiczną i reaguje na nadużycia swoich podwładnych.

Pozostaje tylko podziękować premierowi i ministrowi spraw zagranicznych za tą jakże pouczającą lekcję dyplomatycznej komunikacji.

1 komentarz:

  1. Bardzo trafne uwagi. Sikorski potrafi przypomnieć działania Karskiego, które ówczesny prezydent USA, Roosevelt, zbył mglistymi obietnicami tylko po to, aby przehandlować za to głosy amerykańskiej Polonii. Ba, Sikorski potrafi nawet, jak widać, wyciągać jakieś stare papierzyska z lat 60. i zagrać USA na nosie. To ewidentne, że indolencja MSZu w innych sprawach, to nie jest przypadek, tylko celowe, a zatem świadome działanie zgodnie z linią, która nie jest korzystna dla Polski.

    Sprawa kontroli internetu nigdy by nie przeszła ze względu na niezgodność z Konstytucją, ale nie zaszkodzi pokazać ciemnemu ludowi, że (a) niby się słucha opinii publicznej i (b) ponownie odciągnąć media od innych poważnych spraw…

    Najbardziej obawiam się, co Tusku i jego pijar wymyśli na 10 kwietnia i tydzień przed nim oraz po nim. Mówiąc oględnie, to jest taki urwał burdel, że nic tylko się zaszyć w jakieś puszczy, odciąć od świata i żyć zgodnie z naturą ;-) No na szczęście się nie da i trzeba robić swoje, służyć sprawie itd.

    Ze swej strony zapraszam na http://WideoHistoria.pl

    Pozdrawiam,
    MM

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )