sobota, 9 kwietnia 2011

Najwyższa pora skończyć żałobę

Apelował kardynał Dziwisz, apelował kardynał Nycz, ostatnio dołączył biskup Pieronek. Część osób się oburzyła, inna część zastanawia jakie mają prawo, jeszcze inni klaszczą głośno na ten racjonalny apel. Ja należę do tych ostatnich!

Słuchając tego utyskiwania na moherowych oszołomów, którzy nie chcą odpuścić i rok po katastrofie "tylko te banany i banany"... znaczy się: tylko ten Smoleńsk i ten Smoleńsk, ciągle krzyczą, narzekają, czepiają się i czegoś chcą, sami już chyba nie wiedzą czego, gdy tak sobie słucham tego wszystkiego to się tak zastanawiam nad zupełnie inną nie związaną ze Smoleńskiem sprawą.

Otóż zastanawiam się nad historią Olewników, którzy od 8 lat próbują dojść prawdy o śmierci ich syna. A przecież znaleziono zabójców, osądzono ich, a sami zabójcy wydali na siebie dużo surowszy wyrok niż zrobił to sąd, to znaczy powiesili się jeden po drugim we własnych celach. A ci nawiedzeni Olewnikowie ciągle coś tam jątrzą, szukają, dopatrują się jakiś nieścisłości, jakiś nieprawidłowości, ciągle twierdząc, że sprawa wcale wyjaśniona do końca nie jest. A przecież minęło dużo więcej niż rok od śmierci Krzysztofa i żałoba dawno powinna się zakończyć? W dodatku czy te ich nieustanne próby dochodzenia do prawdy to nie jest przypadkiem próba uświęcenia ich grzesznego syna? Budowanie jakże polskiej martyrologii? Budowanie bohaterskiego mitu z jakże pospolitego zabójstwa?

Dosyć. W sprawie Smoleńska wcale nie chodzi o żałobę. Wcale nie chodzi o martyrologię czy wynoszenie prezydenta na ołtarze narodowego panteonu. Tak samo jak Olewnikowie (i wszyscy inni) mają prawo dochodzić prawdy o śmierci swojego syna, tak ja mam prawo dochodzić prawdy o śmierci prezydenta mojego kraju! Mam prawo odrzucać insynuacje, manipulacje, sprzeczne ze sobą fakty i sprzeczne z faktami wyjaśnienia. Mam prawo domagać się traktowania tej sprawy poważnie i mam prawo jako obywatel tego kraju domagać się pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Próbuje nam się natomiast wmówić niestosowność takich dążeń. Oburzenie i jakże słuszne zniecierpliwienie spowodowane brakiem odpowiedzi, albo obrażającymi przeciętną inteligencję odbiorcy, absurdalnymi odpowiedziami oraz przeciąganiem unikania wyjaśnień w nieskończoność, próbuje się nazywać niepotrzebnym jątrzeniem. Wywołaną ustami Andrzeja Wajdy na spotkaniu wyborczym Komorowskiego, wojnę polsko-polską przypisuje się osobom domagającym się prawdy. Nie jesteśmy jednak stadem bezmyślnych baranów z wypranymi mózgami jak znakomita większość forsujących te absurdalne opinie tzw. "dziennikarzy”. Doskonale wiemy o co tu chodzi tak naprawdę.

Zgadzam się z kardynałami! Najwyższa pora na zakończenie żałoby! Najwyższa pora na podjęcie bardziej zdecydowanych działań! Najwyższa pora, by skończyć z tym robieniem z wolnych obywateli masy bezwolnych idiotów! Żądanie prawdy niedługo nie będzie tłumione powagą żałobnych okoliczności. Żądanie prawdy nie będzie osamotnione, jak ignorowani przez policję, prokuraturę i media Olewnicy. Kardynałowie wzywają Naród do bardziej zdecydowanych działań po 10 kwietnia 2011 roku. Niech dotrze do nas ich właściwy przekaz!

10 komentarzy:

  1. Ostro Panier Igorze,ale może tak trzeba.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie się z Panem zgadzam - też mam dosyć tych bezczelnych kłamstw i manipulacji! Pozdrawiam
    Piotryd

    OdpowiedzUsuń
  3. Igor, nie masz prawa poddawac takiej manipulacji stwierdzeń kardynałów. Skąd wiesz, że takie jest ich przesłanie? Rozmawiałeś z nimi, znów odnalazłeś drugie dno? A może kardynałowie wzywają do zakończenia żałoby, czyli powrotu do normalnego życia i zaprzestania ciągłego dywagowania tylko o tym?
    Ludzie, porozmawiajmy o tym, jak zwiększyc wzrost gospodarczy, jakie reformy finansów publicznych zrobic, a nie stoimy ciągle nad grobami, już od setek lat i rwiemy szaty. Jak ja marzę, żebyśmy mieli holenderski, australijski czy czeski pragmatyzm i myśleli o tym, jak stworzyc dobrze działające ekonomicznie państwo, a nie - kto nas obraził, kto nam zagraża, kto nas nie uszanował, przed kim nie padniemy na kolana. Czy naprawdę żyjecie w takim lęku, czy naprawdę macie tak małe poczucie własnej wartości i godności, tak porażające kompleksy? Dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam zapoznanie się z definicją osobowości paranoidalnej - wielce pouczające:
    Kryteria diagnostyczne ICD-10[edytuj]

    * wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie
    * tendencja przeżywania długotrwale przykrości
    * podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub pogardliwych
    * sztywne poczucie własnych praw
    * podejrzenia dotyczące wierności (partnerów i przyjaciół)
    * przecenianie własnego znaczenia
    * pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń

    Kryteria diagnostyczne DSM-IV[edytuj]

    * pozbawiona wystarczających podstaw podejrzliwość, że inni nas wykorzystują, krzywdzą lub oszukują,
    * zaabsorbowanie bezpodstawnymi wątpliwościami co do lojalności przyjaciół lub wspólników i co do tego, czy są oni godni zaufania
    * niechęć do zwierzania się innym, spowodowana nieuzasadnionym lękiem, że informacje te zostaną użyte przeciw nam w złych intencjach
    * odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń
    * ciągłe noszenie urazów, czyli niewybaczanie zniewag, krzywd lub afrontów
    * dostrzeganie ataków na nasz charakter czy reputację, które zwykle nie są widoczne dla innych, oraz szybkie reagowanie na nie gniewem lub przechodzeniem do kontrataku

    * nieufność,
    * podejrzliwość,
    * czujność,
    * cynizm
    * rywalizacyjność (porównywanie się z innymi),
    * poczucie krzywdy,
    * zazdrość,
    * nadwrażliwość na krytykę,
    * przepełnienie złością,
    * mściwość,
    * ostrożność,
    * niezachwiane przekonania,
    * zazwyczaj brak poczucia humoru,
    * dychotomiczne myślenie,
    * samowystarczalność,
    * zadufanie,
    * przekonanie o własnej wyższości,
    * usprawiedliwienie samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. I jeszcze kolejne - może warto po prostu polubic siebie, zacząc się doceniac i w ten sposób - wyjśc z obsesji. Kolejny opis:
    Osoby z paranoidalnym zaburzeniem osobowości przejawiają obsesyjną podejrzliwość i nieufność względem otoczenia. Często uważają się za niemal doskonałe, a winą za własne błędy i niepowodzenia obarczają innych, niekiedy do tego stopnia, że przypisują im celowe działanie. Nieustannie spodziewają się, iż zostaną oszukani, szukają dowodów na potwierdzenie swoich podejrzeń, nie przyjmując do wiadomości faktów zaprzeczających. Często dręczą ich wątpliwości dotyczące lojalności przyjaciół, co wywołuje niechęć i ogranicza zaufanie do nich. Doszukują się podtekstów wymierzonych przeciwko nim w niewinnych uwagach na swój temat. Nie wiele potrzeba by zareagowali gniewem i agresją. Uporczywie chowają urazy i krytykę. Warto pamiętać, że osoby z zaburzeniem osobowości paranoidalnej rzadko bywają psychotyczni, przez większość czasu zachowują normalny kontakt z rzeczywistością. Przesadna podejrzliwość i brak zaufania do innych sprawia, że osoby te przeżywają spore trudności i przykrości w kontaktach międzyludzkich i pozostają w ciągłej czujności w oczekiwaniu na atak ze strony otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doskonały opis paranoi w polityce:

    „Paranoja prześladowcza i paranoja wielkościowa najchętniej przejawiają się w świecie polityki” – piszą autorzy książki „Paranoja polityczna” Robert Robins i Jerrold Post. Jest najbardziej polityczną z chorób psychicznych, bo dotyczy stosunków władzy. Paranoik potrzebuje wrogów, a gdzie można ich znaleźć więcej niż w świecie polityki. Przy czym – jak podkreślają autorzy – w polityce paranoiczna wizja świata łączy się z wieloma odmianami konstrukcji psychicznych – od całkiem normalnych po bardzo patologiczne.

    Paranoja to przesadna forma tego wypróbowanego w polityce stylu czujności, uważnej obserwacji i wykorzystywania okazji. Zaczyna się tam, gdzie oponenci, przeciwnicy czy rywale stają się wrogami. A tych nie wystarczy pokonać, należy ich zniszczyć. Kompromis jest porażką, a jakiekolwiek sojusze oparte na zaufaniu nie są możliwe. Ludzie zazwyczaj reagują w takim stopniu, w jakim zostali sprowokowani albo starają się wyciszyć konflikt. Paranoik nie ma tej umiejętności społecznej. Wywołuje konflikt, który narasta, choć sam nie jest świadomy, jaką rolę odgrywa w eskalowaniu napięcia. „Skrupulatnie wychwytuje oznaki wrogości w otoczeniu, ale nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo sam ją tworzy i podsyca” – piszą Robins i Post.

    „Ufaj, ale sprawdzaj” – te słowa Stalina, jednego z najbardziej paranoicznych polityków w historii, pokazują jądro tego zaburzenia: podejrzliwość i konieczność stałego kontrolowania otoczenia. Paranoik szuka ukrytych znaczeń, fakty, które przeczą jego wizji świata, świadczą tylko o przebiegłości wrogów. Nie toleruje dwuznaczności i jest w swoim rozumowaniu całkowicie logiczny. Tylko przesłanki są fałszywe. „W takim sensie paranoja jest najbardziej intelektualnym zaburzeniem psychicznym, takim, które towarzyszy skomplikowanym ideologiom politycznym” – piszą Robins i Post.

    Kreśląc portret paranoicznego polityka, jako kolejną cechę wymieniają manię wielkości. Oczekuje specjalnego traktowania, ale sam manipuluje ludźmi i wykorzystuje ich, nie uświadamiając sobie, jak to na nich działa. „Kiedy nie jest traktowany w specjalny sposób, reaguje urazą, gniewem, a niekiedy mściwą furią” – piszą autorzy. Paranoik nie dopuszcza różnicy zdań, ma w pogardzie głupców o odmiennym zdaniu. Z jednej strony to kłopot w stosunkach z ludźmi, z drugiej uwodzicielska siła, bo w niepewnym świecie proponuje pewność; populistyczną wizję świata, który jest bardziej spójny od realnego.

    Następna cecha to wrogość. Wzór osobowości polityka podatnego na paranoję określono jako „osobowość wojenną” – łatwo się irytuje, nie ma poczucia humoru, jest wrażliwy na lekceważenie i nastawiony obronnie. U źródeł tej podejrzliwości i wojowniczości leży mechanizm projekcji. Paranoik jest przekonany o własnej wielkości i wyjątkowości, ale podświadomie czuje się mały, słaby i zły. Przez projekcję uzewnętrznia swoją agresywną jaźń i przypisuje innym osobom lub grupom. Na tej zasadzie najbardziej homofobiczni są ludzie o skłonnościach homoseksualnych, których nie akceptują i wypierają.

    Sny o potędze czasem się spełniają. Paranoik może zdobyć autentycznych zwolenników i prawdziwą władzę. Pokazują to przykłady Hitlera, Stalina, Chomeiniego czy Pol Pota. Prawdziwie groźny jest w systemie totalitarnym, ale i demokracje nie są wolne od paranoicznych zachowań i polityków.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Skąd wiesz, że takie jest ich przesłanie?" - nie ważne co autor miał na myśli, ważne jak odbiorca interpretuje jego słowa. Odsyłam do teorii komunikacji.

    "Ludzie, porozmawiajmy o tym, jak zwiększyc wzrost gospodarczy" - porozmawiajcie o tym. Wg mnie nie będzie wzrostu gospodarczego bez realnej wolności gospodarczej. A ta, w systemie reglamentowanych uprawnień, certyfikatów i koncesji jest w naszym "państwie" fikcją. Fikcyjną wolność gospodarczą wzmacniają skrajnie upolitycznione sądy, prokuratura i policja, która zamiast ścigać przestępców ściga niezależnych dziennikarzy.

    "Polecam zapoznanie się z definicją osobowości paranoidalnej" - wybacz, ale nie interesują mnie zaburzenia Twojej osobowości.

    "może warto po prostu polubic siebie" - na pewno. ;-) Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Igorze,proszę wykasować tą domorosłą psychoanalizę z 10-tego 22:oo-22:38,anonim nie polemizuje z Pana tekstem,przedstawia swoje problemy w nudny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie uważam, by należało to kasować. To nie są problemy autora, w każdym razie nie tylko. Przedstawiony przeze niego przegląd współczesnych poglądów na "osobowość paranoidalną" znakomicie pokazuje, jaka zdaniem współczesnych psychologów ma być osobowość "zdrowa" czy wręcz "normalna": łatwowierna, nie szukająca "ukrytych znaczeń", bo zakładająca, że to co czyta/słyszy jest nie tylko sama prawda, ale i całą prawdą, że kwestionująca podpowiedzi ze strony psychologa/psychiatry, reklamiarza/dziennikarza i polityka. Bardzo wygodny dla rządzących, bardzo niebezpieczny dla społeczeństw pogląd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam zamiaru niczego usuwać. Pomijając fakt, że brzydzę się cenzurą, to uważam, że kompromitujący tekst jest wystarczająca karą dla jego autora. Kierkegaard stwierdził dawno temu, że albo małżeństwo ma jakąś wartość i rozwodnik jest już wystarczająco ukarany utratą tej wartości, albo małżeństwo nie ma żadnej wartości i wtedy jakiekolwiek sankcje czy oburzenie nie mają sensu. Podobnie z pieniędzmi. Albo pieniądze mają jakąś wartość i ten kto je trwoni sam siebie karze w wystarczający sposób, albo pieniądze nie mają żadnej wartości i wtedy także krytyka utracjusza nie ma sensu.

    Natomiast odpowiedź TAO dostarcza dodatkowego argumentu na rzecz tego, aby ku przestrodze i uświadomieniu, zostawić to jakże znamienne pouczenie nas, co jest dobre a co nie.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nie bądź anonimowy. Podaj chociaż swoje imię.
( opcja: Nazwa/adres URL - wystarczy pole Nazwa )